WSTYD MI ZA CIEBIE, BOHATERZE, CZYLI SECONDHAND EMBARRASSMENT

tenorWracasz do domu, zmęczony/a jak diabli. Uświadamiasz sobie, że przy zdrowych zmysłach trzymał cię tylko fakt, że w domowym zaciszu czeka na ciebie nowy odcinek ulubionego serialu albo książka, którą od dawna chciałeś przeczytać, ale milion obowiązków nie pozwalał po nią sięgnąć. A może wręcz przeciwnie – masz nadmiar wolnego czasu, który poświęcasz na serwowanie sobie porządnej dawki popkultury. Otwierasz książkę, włączasz serial, powoli zatracasz się w przedstawionym świecie, przeżywasz przygody wraz z bohaterami i nagle dzieje się TO – bohater zachowuje się jak kompletny idiota albo ośmiesza się na oczach wszystkich, a ty – tak, TY – masz ochotę zapaść się pod ziemię.

Czytaj dalej „WSTYD MI ZA CIEBIE, BOHATERZE, CZYLI SECONDHAND EMBARRASSMENT”

Reklamy

ZAINTERESOWANIE POPKULTURĄ TO WSTYD?

Tak reaguję, gdy po raz kolejny słyszę, że popkultura jest nic niewarta

Całkiem niedawno Zwierz Popkulturalny napisał gościnny post o tytule Rozmowa o pracę – czy bycie geekiem może się przydać? I jeśli trafi się na odpowiedniego rekrutera, który pasjonuje się równie mocno tymi samymi produkcjami co my, pewnie Zwierz ma rację i, dajmy na to umiejętność wymienienia wszystkich Doktorów w odwrotnej kolejności, przechyli szalę zwycięstwa na korzyść kandydata-geeka. Paradoksalnie wpis zbiegł się z sytuacją zupełnie odwrotną, której doświadczyłam w zeszłym tygodniu, i o której chciałam wam opowiedzieć, bo na popkulturę wciąż w wielu przypadkach patrzy się z góry. Niestety. Poniżej przedstawiam siedem reakcji, z którymi najczęściej stykam się, gdy ktoś dowiaduje się, że popkultura jest moją pasją.

Czytaj dalej „ZAINTERESOWANIE POPKULTURĄ TO WSTYD?”

GDZIE KOŃCZY SIĘ FANKA, A ZACZYNA FANGIRL…

1-1(źródło)

Jakiś czas temu zaczęłam się zastanawiać nad tym, kim dokładnie jest fangirl i czym różni się ona od zwykłej fanki, bo nie potrafiłam stwierdzić którym typem jestem. Instynktownie wyczuwałam, że bycie fangirl jest czymś więcej niż bycie fanką, ale miałam pewną trudność w określeniu, o co dokładnie chodzi.

Czytaj dalej „GDZIE KOŃCZY SIĘ FANKA, A ZACZYNA FANGIRL…”

7 GRZECHÓW GŁÓWNYCH WYDAWNICTW LITERACKICH

17571201_1301394066562647_1721953734_oRóżnorodny format prezentuje się na półce raczej nieciekawie

Powieść to nie tylko poruszona w niej historia, to również sposób jej wydania, na który składa się kilka ważnych czynników. Bywa tak, że czasem wydawnictwa zaniedbują jeden lub więcej elementów, co powoduje znaczny spadek jakości książki.

Czytaj dalej „7 GRZECHÓW GŁÓWNYCH WYDAWNICTW LITERACKICH”

7 RZECZY, KTÓRE AUTORZY ROBIĄ ŹLE, TWORZĄC WĄTEK ROMANTYCZNY

Grumpy Lexi przy kolejnym źle napisanym wątku romantycznym
(źródło)

Na pewno zauważyliście już, że często narzekam na wątki romantyczne: nie tak dawno temu napisałam o kobiecym kompleksie niższości, trochę wcześniej o schematach w romantycznych dramach, a i przy okazji wielu recenzji napomykałam, że lepiej byłoby sobie romans darować, bo tylko przeszkadza w odbiorze całości. Choć trudno w to uwierzyć, nie robię tego z wrodzonej złośliwości, ale dlatego, że wątki tego rodzaju traktuje się po macoszemu, byle tylko odhaczyć odpowiedni punkt na liście obowiązkowych kwestii do poruszenia w bestsellerze.

Jeśli czytaliście kiedyś fanfiki, na pewno zauważyliście, że zazwyczaj romans gra tam pierwsze skrzypce (często jedyne), zwłaszcza, kiedy mamy do czynienia z początkującymi ałtorkami (nie osądzam, sama zaczynałam od fanfiction, choć dla mnie najważniejsze było, żeby moje bohaterki miały wypasione moce i nieszczęśliwe dzieciństwo – w końcu to idzie w parze, nie?). Można by zatem pomyśleć, że napisanie romansu jest banalnie proste. Nic bardziej mylnego! Stworzenie dobrego wątku romantycznego wymaga długiego planowania, doświadczenia pisarskiego i najlepiej wielu kuksańców od zaprzyjaźnionego czytelnika, który nie boi się powiedzieć „jest do dupy, napisz to od nowa”.

Jakie są główne grzechy, które popełniają pisarze i scenarzyści?

Czytaj dalej „7 RZECZY, KTÓRE AUTORZY ROBIĄ ŹLE, TWORZĄC WĄTEK ROMANTYCZNY”

MÓJ CI ON (TAKI PIĘKNY)!, CZYLI KOBIECY KOMPLEKS NIŻSZOŚCI

twilight-pop-culture-sparkly-vampire(źródło)

Tytuł właściwie powinien brzmieć „Mój ci on (no chyba że nie wygląda jak potomek Adonisa i Afrodyty, a także nie jest lepszy ode mnie pod każdym względem, nawet jeśli to totalnie nie ma sensu, wtedy twój ci on)!, czyli kobiecy kompleks niższości”, ale przyznajcie – jest o kilka słów za długi.

Czytaj dalej „MÓJ CI ON (TAKI PIĘKNY)!, CZYLI KOBIECY KOMPLEKS NIŻSZOŚCI”