PRZEGLĄD POPKULTURY – MARZEC

PRZEGLAD POPKULTURY(1)

Na wstępie muszę zaznaczyć, że od kiedy zaczęłam pracę i przeniosłam się na studia niestacjonarne przez większość czasu byłam najnormalniej w świecie wykończona natłokiem zadań (mam wrażenie, że się nad sobą użalam, bo ciągle to powtarzam, ale to prawda!). Ostatnio zmęczenie sięgnęło zenitu, na czym najbardziej ucierpiał Przegląd. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy prowadzenie go ma jeszcze sens (o czym zresztą wspomniałam na fanpejdżu). Blogów w internecie jest całe mnóstwo, wiele z nich jest znacznie profesjonalniej prowadzonych, więc pomyślałam sobie, że zniknięcia Przeglądu moglibyście nawet nie zauważyć, a już na pewno nie odczuć. Całe szczęście, po świętach wzięłam sobie kilka dni urlopu i, choć w większości poświęciłam go na pisanie magisterki, udało mi się trochę odpocząć, w dużej mierze przy popkulturze. I doszłam do wniosku, że prędzej czy później zatęsknię za pisaniem, więc porzucanie bloga mija się z celem.

Dlatego postanowiłam, że począwszy od dzisiaj posty będą się ukazywały nieregularnie – wtedy, kiedy będę miała fajny pomysł na wpis i czas, by go napisać. Mam nadzieję, że przyczyni się to do poprawy jakości tekstów, choć na pewno zmniejszy się ich ilość. Koniecznie dajcie znać w komentarzach, jakie tematy was interesują i o czym chcielibyście czytać – na pewno wezmę je pod uwagę. Być może podrzucicie mi fajny temat, który mnie samej nie przyszedłby do głowy.

Przy okazji opowiem wam co nieco o produkcjach, które obejrzałam i przeczytałam jako swego rodzaju update popkulturowy – krótkie info, co warto zobaczyć, a co sobie odpuścić.

Czytaj dalej „PRZEGLĄD POPKULTURY – MARZEC”

Reklamy

CZYTAM, BO PODOBA MI SIĘ SWETER JEDNEGO Z GŁÓWNYCH BOHATERÓW

1dae4b0a817fe569c8228e96d3829d33ae10d887_hq

Fragment Lumine Emmy Krogell
Bo urocze zwierzątka są urocze

Popkultura potrafi być przytłaczająca. Zwłaszcza ilościowo. Czasem mam ochotę obejrzeć czy przeczytać coś nowego, ale moje listy tytułów są tak długie, że znacząco utrudniają wybór. I muszę przyznać, że jest w tym sporo mojej winy.

Zdążyliście na pewno zauważyć, że nie ograniczam się do jednego rodzaju popkultury, nie – daję szansę niemal wszystkiemu: filmom, serialom, kreskówkom, dramom, anime, mandze, komiksom, książkom… Z jednej strony cieszy mnie ten rozrzut, bo dzięki niemu poznaję wiele wyjątkowych historii, które w przeciwnym razie by mnie ominęły. Z drugiej – mam nie jedną listę do-obejrzenia czy do-przeczytania, ale aż osiem – każdą z nich na tyle długą, że zabrakłoby mi życia, by z wszystkim się zapoznać, a z każdym rokiem dochodzą kolejne pozycje. Wybór tego, co chcę obejrzeć, potrafi być prawdziwym koszmarem. Wiecie, jak to jest…

Krok 1. Zdecyduj, czy masz ochotę coś przeczytać, czy obejrzeć.

Krok 2. Określ dokładniej (poniżej kilka przykładowych pytań):

a) animacja czy coś aktorskiego?

b) film czy serial?

c) jeden odcinek czy cały sezon?

d) odcinki 25-, 45- czy 60-minutowe?

Krok 3. Sprawdź, czy wciąż masz tyle czasu, ile przewidziałaś (odpowiedź to prawie zawsze nie).

Krok 4. Wróć do kroku 1 (opcjonalnie 2) albo weź się wreszcie za coś produktywnego (spokojnie, tylko żartuję!).

Czytaj dalej „CZYTAM, BO PODOBA MI SIĘ SWETER JEDNEGO Z GŁÓWNYCH BOHATERÓW”

ZAINTERESOWANIE POPKULTURĄ TO WSTYD?

Tak reaguję, gdy po raz kolejny słyszę, że popkultura jest nic niewarta

Całkiem niedawno Zwierz Popkulturalny napisał gościnny post o tytule Rozmowa o pracę – czy bycie geekiem może się przydać? I jeśli trafi się na odpowiedniego rekrutera, który pasjonuje się równie mocno tymi samymi produkcjami co my, pewnie Zwierz ma rację i, dajmy na to umiejętność wymienienia wszystkich Doktorów w odwrotnej kolejności, przechyli szalę zwycięstwa na korzyść kandydata-geeka. Paradoksalnie wpis zbiegł się z sytuacją zupełnie odwrotną, której doświadczyłam w zeszłym tygodniu, i o której chciałam wam opowiedzieć, bo na popkulturę wciąż w wielu przypadkach patrzy się z góry. Niestety. Poniżej przedstawiam siedem reakcji, z którymi najczęściej stykam się, gdy ktoś dowiaduje się, że popkultura jest moją pasją.

Czytaj dalej „ZAINTERESOWANIE POPKULTURĄ TO WSTYD?”

ZMIERZCH MOŻE SIĘ SCHOWAĆ! – RECENZJA HOTARUBI NO MORI E

hotarubi-no-mori-e(źródło)

Jak zwykle z nadejściem lata nieco przydługa lista anime do obejrzenia zaczyna mi ciążyć na sumieniu. Całe szczęście niewielka ilość seriali w sezonie letnim i krótkie sezony anime pozwalają coś z tym fantem zrobić. Póki co Boku no Hero Academia wróciło z drugim sezonem, więc zasysam z pełną mocą (na bloga, jakie to fajne!), odświeżyłam sobie przy okazji pierwszy sezon One Punch Man, bo drugi po prostu MUSI pojawić się niedługo (przedłużające się oczekiwanie podpada już powoli pod tortury!) i przypomniałam sobie o prawdziwej perełce, o której nie sposób nie napisać, zwłaszcza że nadchodzi lato, które odgrywa ważną rolę w animacji.

W Hotarubi no Mori e osobą odpowiedzialną za scenariusz i reżyserię jest Takahiro Omori, powiązany z takimi anime jak: Durarara!! i Natsume Yuujinchou. Oba te anime łączy występowanie pierwiastka nadnaturalnego, całkiem spora rzesza fanów i… to, że w pewnym momencie zwyczajnie mnie znudziły swoją powolną akcją. Animacja teoretycznie krótkometrażowa, bo trwająca 45 minut, wydała się więc dobrą alternatywą, która nie powinna wywołać we mnie ziewania. Och, jakże jej nie doceniłam!

Czytaj dalej „ZMIERZCH MOŻE SIĘ SCHOWAĆ! – RECENZJA HOTARUBI NO MORI E”

7 RZECZY, KTÓRE AUTORZY ROBIĄ ŹLE, TWORZĄC WĄTEK ROMANTYCZNY

Grumpy Lexi przy kolejnym źle napisanym wątku romantycznym
(źródło)

Na pewno zauważyliście już, że często narzekam na wątki romantyczne: nie tak dawno temu napisałam o kobiecym kompleksie niższości, trochę wcześniej o schematach w romantycznych dramach, a i przy okazji wielu recenzji napomykałam, że lepiej byłoby sobie romans darować, bo tylko przeszkadza w odbiorze całości. Choć trudno w to uwierzyć, nie robię tego z wrodzonej złośliwości, ale dlatego, że wątki tego rodzaju traktuje się po macoszemu, byle tylko odhaczyć odpowiedni punkt na liście obowiązkowych kwestii do poruszenia w bestsellerze.

Jeśli czytaliście kiedyś fanfiki, na pewno zauważyliście, że zazwyczaj romans gra tam pierwsze skrzypce (często jedyne), zwłaszcza, kiedy mamy do czynienia z początkującymi ałtorkami (nie osądzam, sama zaczynałam od fanfiction, choć dla mnie najważniejsze było, żeby moje bohaterki miały wypasione moce i nieszczęśliwe dzieciństwo – w końcu to idzie w parze, nie?). Można by zatem pomyśleć, że napisanie romansu jest banalnie proste. Nic bardziej mylnego! Stworzenie dobrego wątku romantycznego wymaga długiego planowania, doświadczenia pisarskiego i najlepiej wielu kuksańców od zaprzyjaźnionego czytelnika, który nie boi się powiedzieć „jest do dupy, napisz to od nowa”.

Jakie są główne grzechy, które popełniają pisarze i scenarzyści?

Czytaj dalej „7 RZECZY, KTÓRE AUTORZY ROBIĄ ŹLE, TWORZĄC WĄTEK ROMANTYCZNY”

PRZYDATNE POPKULTUROWE LINKI

laptop-mobile-phone-and-water-glass-on-wooden-table

Internet to prawdziwa skarbnica popkulturowej wiedzy. Wraz ze wzrostem jego znaczenia jako środka przekazu wzrasta również liczba stron, którym przyświecają różne cele, choć łączy je tematyka. Jedne z nich gromadzą informacje na dany temat, inne dzielą się nowinkami albo udostępniają dogłębnie przemyślane artykuły, jeszcze inne proponują tytuły na podstawie tego, co nam się spodobało. A wszystko to – jak zwykle – dla naszej wygody.

Czytaj dalej „PRZYDATNE POPKULTUROWE LINKI”

PRZEGLĄD POPKULTURY – LIPIEC 2016

Przegląd popkultury to nazwa nowego cyklu, w którym pokrótce opiszę, co obejrzałam w danym miesiącu (miałam to robić na fanpejdżu, ale jakoś wolę wam podsyłać fajne rzeczy). Czasem nie mam wiele do powiedzenia na temat konkretnej produkcji, więc pisanie odrębnej recenzji wydaje się zbędne, dlatego myślę, że takie zbiorcze zestawienia powinny się sprawdzić. Koniecznie dajcie znać, co o nich sądzicie.

Czytaj dalej „PRZEGLĄD POPKULTURY – LIPIEC 2016”