MIASTO SCHODÓW – ROBERT JACKSON BENNETT

miasto-schodow-_bn45744Miasto schodów to historia, która wciągnęła mnie już od pierwszych stron (co nie zdarza się często). Jest w niej wszystko to, co najlepsze – fantastyka wymykająca się schematom, wątek detektywistyczny, intrygi polityczne i nietuzinkowe echo romansu.

Bułyków to miasto stworzone dzięki połączonym siłom Bóstw – niegdyś olśniewająco piękne, niezwykle potężne i okropnie rządne władzy. Sajpur jest z kolei wysepką, która przez wiele lat była okupowana przez Bułyków i resztę kontynentu. Wystarczył jeden człowiek i jedna broń zdolna niszczyć Bóstwa, by losy się odwróciły. Teraz to Sajpurzy rozdają karty – pod pozorem utrzymania pokoju przejęli władzę w Bułykowie, zarekwirowali pozostawione przez Bóstwa cuda i zakazali wyznawania religii. Ten stan trwa nieprzerwanie od niemal osiemdziesięciu lat, ale mieszkańcy Bułykowa nie zapomnieli o swojej świetności. Gdy sajpurski historyk zostaje brutalnie zamordowany, do akcji wkracza Shara Komayd – najlepszy agent sajpurskiego wywiadu – wraz ze swoim sekretarzem Sigrudem. Szybko okazuje się, że doktor Efrem Pangyui odkrył coś, czego nie powinien, a Bułyków nie jest tak bezbronny, jak się wszystkim wydawało.

Czytaj dalej „MIASTO SCHODÓW – ROBERT JACKSON BENNETT”

Reklamy

ŻADNE ZWIERZĘ NIE UCIERPIAŁO PODCZAS PRODUKCJI FILMU – prawda czy totalna bzdura?

Jeśli chcesz poznać człowieka, dowiedz się, jak traktuje swoich podwładnych, a nie równych sobie.

Syriusz Black w „Harry Potter i Czara Ognia” J.K. Rowling

Uwielbiam zwierzęta. Mogłabym godzinami podziwiać je na żywo albo przeglądać zabawne filmiki w internecie. Ale od pewnego czasu nienawidzę, gdy zwierzęta pojawiają się w filmie albo serialu.

Czytaj dalej „ŻADNE ZWIERZĘ NIE UCIERPIAŁO PODCZAS PRODUKCJI FILMU – prawda czy totalna bzdura?”

RECENZJA THE DEFENDERS

defenders-featured-image
(źródło)

O The Defenders było głośno właściwie od momentu zapowiedzi jego powstania. Z jednej strony atmosferę podgrzewały dobre Daredevil i Jessica Jones, z drugiej – wpadki pokroju Luke’a Cage’a i Iron Fista działały na jego niekorzyść. Pierwsze recenzje w dużej mierze były dość negatywne, dlatego niezbyt spieszyło mi się do sięgnięcia po ten zaledwie ośmioodcinkowy serial. Ale wiecie co? Bawiłam się nieźle.

Czytaj dalej „RECENZJA THE DEFENDERS”

NIE TYLKO CYCKI I SMOKI, czyli Gra o tron – recenzja sezonów 1-7

(źródło)

Do Gry o tron podchodziłam jak pies do jeża. Już w dniu premiery serial stał się niezaprzeczalnym hitem, trudnym do porównania z jakąkolwiek inną kręconą ówcześnie produkcją – zarówno pod względem rozmachu realizacji, rotacji bohaterów, jak i wywoływanych emocji. Co więcej, porządny serial fantasy z trzema smokami wydawał się wręcz stworzony dla mnie. Pierwszemu odcinkowi dałam szansę aż dwa razy i aż dwa razy nie byłam w stanie sięgnąć po kolejny. Nagość, seks i dosadna przemoc, które wręcz wylewały się z ekranu, skutecznie odstraszyły moją osiemnastoletnią wówczas osobę. Zapytacie pewnie „co się zmieniło?”. Ano, oblicze telewizji. Ogromny sukces Gry o tron zachęcił HBO (i pozostałe stacje) do tworzenia seriali według podobnego schematu – z obowiązkową nagością i przemocą. Tym samym stopniowo uodporniłam się na świecenie golizną i toczące się głowy.

Wszędobylskie rozmowy, spoilery i fanowskie teorie zasypujące internet sprawiały, że nie sposób było przejść obok serialu obojętnie, zwłaszcza że zaczął on nieuchronnie zbliżać się do końca. Dałam mu więc szansę trzeci raz i wreszcie zrozumiałam, skąd te zachwyty (do czasu spadku jakości, który prędzej czy później musiał nastąpić…).

Czytaj dalej „NIE TYLKO CYCKI I SMOKI, czyli Gra o tron – recenzja sezonów 1-7”