ZAINTERESOWANIE POPKULTURĄ TO WSTYD?

Tak reaguję, gdy po raz kolejny słyszę, że popkultura jest nic niewarta

Całkiem niedawno Zwierz Popkulturalny napisał gościnny post o tytule Rozmowa o pracę – czy bycie geekiem może się przydać? I jeśli trafi się na odpowiedniego rekrutera, który pasjonuje się równie mocno tymi samymi produkcjami co my, pewnie Zwierz ma rację i, dajmy na to umiejętność wymienienia wszystkich Doktorów w odwrotnej kolejności, przechyli szalę zwycięstwa na korzyść kandydata-geeka. Paradoksalnie wpis zbiegł się z sytuacją zupełnie odwrotną, której doświadczyłam w zeszłym tygodniu, i o której chciałam wam opowiedzieć, bo na popkulturę wciąż w wielu przypadkach patrzy się z góry. Niestety. Poniżej przedstawiam siedem reakcji, z którymi najczęściej stykam się, gdy ktoś dowiaduje się, że popkultura jest moją pasją.

Jeśli uważnie śledzicie mój blog tudzież fanpejdż albo jesteście ze mną dłuższy czas, gdzieś w podświadomości powinno wam świtać, że zrobiłam inżyniera z logistyki i zaczęłam studia magisterskie, również logistyczne. Uznałam, że to właściwie ostatni gwizdek na zdobycie doświadczenia i zaczęłam rozsyłać CV (bo do tej pory imałam się różnych prac, tyle że z kierunkiem studiów miały one niewiele wspólnego). Tak się złożyło, że dostałam się na praktyki wakacyjne do firmy IT, a że jest to zdecydowanie najprężniej rozwijający się sektor gospodarki, uznałam, że warto zaryzykować. Fakt, że czas uciekał, a innych ofert jakoś nie było, też miał znaczenie – lepsze to niż siedzieć w domu z założonymi rękami.

Praktyki są całkiem interesujące, ludzie sympatyczni, a osobie odpowiedzialnej za HR bardzo zależy na tym, by program praktyk był dobrze zorganizowany i nie zakończył się po roku czy dwóch, właśnie dlatego potrzebuje różnego rodzaju materiałów promocyjnych, które mogłaby wykorzystać w kolejnych edycjach. A co zadziała lepiej niż wypowiedzi uśmiechniętych, zadowolonych praktykantów? Ano nic.

Uświadomiono nas zatem, że weźmiemy udział w kilkuminutowym klipie promocyjnym, w którym opowiemy o swoich pasjach niezwiązanych z IT. Taki klip trzeba jednak rozsądnie zaplanować, więc propozycje naszych pasji należało przesłać do osoby, która zajmie się organizacją całego wydarzenia. W moim przypadku odpowiedź wydawała się oczywista – popkultura. Jest to chyba jedyna pasja, która nie wypaliła się we mnie po kilku miesiącach, ewentualnie latach. Podświadomie wyczuwałam, że nie jest to jednak coś, na co liczą organizatorzy, więc dopisałam naukę języków obcych, która – de facto – nie jest moją pasją, ale nie sprawia mi większych trudności. Podczas gdy druga opcja wydała się niezwykle interesująca i wywołała lawinę pytań, pierwsza została zignorowana, jakby stawiała mnie, a zatem i firmę, w złym świetle. I nie jest to niestety odosobniony przypadek. Popkultura jest w końcu niepoważna.

Wiele razy doświadczałam już podobnego traktowania, zaprezentuję wam zatem najczęstsze rodzaje reakcji na wieść, że poświęcam sporo czasu na popkulturę, oprócz wymienionej już wcześniej ignorancji.

  1. Po co ci to?

tumblr_inline_ninnwv6ujc1sdeetx

Pierwszą i najczęstszą reakcją jest zdziwienie. No bo on/ona też czasem wybiera się do kina i jakoś nie twierdzi, że interesuje się popkulturą. Na moje wyjaśnienie, że oglądam filmy tudzież seriale w ilościach hurtowych, pada cudowne pytanie „a po co?”. Tak jakby każda czynność miała głęboki sens i znaczenie. Oprócz nadążania za trendami popkulturowymi, rzecz jasna. Nie od dziś wiadomo, że popkultura nie reprezentuje sobą żadnej wartości, a każda produkcja to typowy „odmóżdżacz”, strata czasu wręcz – tak właśnie dochodzimy do reakcji nr 2.

2. Nie szkoda ci na to czasu?

Dobra, zgadzam się. Co innego oglądać jeden serial tygodniowo, a co innego trzydzieści. Niestety to nie moja wina, że żyjemy w złotej erze telewizji, która zarzuca nas stertą ciekawych tytułów, a ja czuję się jak łasuch przed stołem pełnym pyszności, podczas gdy gospodarz każe wybrać tylko jedno ciastko. Tak, popkultura to złodziej czasu. Tyle że nie sposób ograniczać się do „dobrych” pozycji, bo „dobry” to pojęcie subiektywne. Często łapię się na tym, że coś, czym zachwycają się inni, mnie w ogóle nie przypada do gustu i na odwrót. Uważam, że jedynym słusznym sposobem na zdecydowanie, czy coś mi się spodoba, jest spróbowanie tego. Nawet jeśli okaże się, że inni mieli rację, a ja straciłam bezpowrotnie godzinę z życia.

3. Zarabiasz na tym chociaż?

Bo przecież pasja jest od tego, żeby na niej zarabiać, prawda? Naprawdę zazdroszczę osobom, którym swoje zamiłowanie udało się w jakiś sposób spieniężyć i zarabiają na życie (albo chociaż dorabiają), robiąc coś, co sprawia im przyjemność. Niestety należę do tej nieszczęsnej większości, która robi coś tylko dlatego, że to lubi.

FAN FANOWI WILKIEM

Tak się składa, że na popkulturę nie patrzą z góry tylko osoby spoza kręgu fanów. Czasem ci, którzy powinni doskonale rozumieć nasze uwielbienie, rozumieją je najmniej.

4. Tylko fantastyka?

Często zdarza mi się słyszeć, że fantastyka to gorszy gatunek. Taki nieżyciowy, bezużyteczny, niczego nie uczy. Co innego horrory. Romanse. Thrillery. Komedie. Prawie jak podręczniki, nie? Nic, tylko siedzieć i robić notatki. Innym razem słyszę, że warte uwagi są tylko filmy nagradzane, bo jako jedyne przedstawiają sobą coś więcej (z czym zupełnie się nie zgadzam, ale to już temat na inny wpis).

5. Anime? Te chińskie pornobajki?

Nie, to nie internetowy żart. Ludzie naprawdę uważają, że anime równa się mackom i roznegliżowanym, jęczącym panienkom. A w ogóle to wszyscy wiedzą, że animacja jest dla dzieci. Mamy w tym postrzeganiu paradoks, ale kto by się przejmował logiką! Oba te mity obaliłam przy okazji wpisu Co musisz wiedzieć, zanim zaczniesz oglądać anime.

  1. Seriale odmóżdżają, lepiej przeczytałabyś książkę!

Przegląd ma dość obszerną tematykę, a to dlatego, że według mnie w każdym z działów popkultury można znaleźć coś interesującego. Niestety nie każdy się ze mną zgodzi. W zadzieraniu nosa przodują książkoholicy (choć nie znaczy to, że każdy książkoholik jest taki, co to, to nie!), którzy stawiają książki na piedestale. Nie chodzi nawet o to, że zazwyczaj ekranizacja nie dorasta do pięt książkowemu pierwowzorowi, ale o to, że poświęcanie się innej gałęzi popkultury jest według niech stratą czasu. Oczywiście zdarzają się też jednostki zapatrzone w filmy, seriale, anime itd.

7. Smoki? Serio?

Jeśli chodzi o pasję będącą częścią popkultury, ale także ogromną częścią mnie, są to niewątpliwie smoki. Uwielbiam je jeszcze od czasów dziecięcych i raczej się z tym nie kryję. Moi znajomi uważają to za całkiem uroczą cechę, ale obcy ludzie dziwnie na mnie patrzą. Swego czasu Gosiarella opublikowała post na temat pracy w księgarni, gdzie m.in. odgórnie nakazuje się umieszczenie Draculi Brama Stokera w dziale książek młodzieżowych. Wiecie gdzie umieszcza się smoki? Wśród kolorowych książeczek dla dzieciaków, tuż obok baśni i legend. Często więc krzątam się wokół tych półek, sprawdzając, czy nie natrafię przypadkiem na kolejną perełkę pokroju Smokologii dra Drake’a.

Pomoc w znalezieniu odpowiedniej książki często oferują pracownicy, którzy na moje stwierdzenie, że szukam książek o smokach, zadają jedno z dwóch kluczowych pytań „dla dziewczynki czy dla chłopczyka?” albo „ile lat ma dziecko, dla którego kupuje pani książkę?”. No i wtedy strasznie mi głupio powiedzieć, że to dla mnie. Przecież smoki są dla dzieci, prawda?

~  *  ~

Wiecie, uważam, że popkultura jest dobra do przełamywania pierwszych lodów w sytuacjach towarzyskich, bo każdemu zdarza się obejrzeć film, przeczytać książkę, nie wspomnę już o rosnącym gronie fanów seriali. Choć ze względu na ilość produkowanych seriali coraz trudniej znaleźć wspólną pozycję, o której można porozmawiać, to całkiem nieźle orientuję się, o czym jest dana produkcja i mogę wymienić kilka ogólnikowych uwag na jej temat. Ba! Moja przyjaźń z takim jednym geekiem zaczęła się właśnie od tego, że zawsze mieliśmy mnóstwo do powiedzenia na temat popkultury, i choć nasze gusta trochę się z czasem zmieniły, wciąż dużo na ten temat rozmawiamy. Niestety dla przeciętnego Polaka, w tym szefów różnego szczebla, popkultura pozostaje stratą czasu, zabawą dla dzieciaków, nawet jeśli sam ogląda polską Watahę z wypiekami na twarzy. Bo przecież popkultura niczego nas nie uczy i nie przyda się w pracy, prawda? Nie to, co znajomość kilku języków obcych.

Jasne, jeśli mamy szczęście trafić na odpowiedniego rekrutera, całkiem możliwe, że odbędziemy przyjemną rozmowę i poziom naszego stresu znacznie spadnie. Niestety myślę, że takie sytuacje w Polsce to wciąż rzadkość.

A jak to jest z wami? Spotykacie się z pozytywnymi czy negatywnymi reakcjami na wieść, że interesujecie się popkulturą?

PS Pamiętajcie, że do 13 sierpnia włącznie możecie wypełnić ankietę, która pomoże mi ustalić, o czym chcecie czytać. Dziękuję!

Zapisz

Zapisz

Reklamy

3 uwagi do wpisu “ZAINTERESOWANIE POPKULTURĄ TO WSTYD?

  1. Wiesz co? Ja mam wrażenie, że istnieje taki gatunek ludzi, dla których jakakolwiek pasja to strata czasu. Sama mam trzy – książki (bo popkultura to chyba jednak trochę za szerokie pojęcie jak na mnie), rysowanie i zwierzęta, obecnie ze szczególnym uwzględnieniem świnek morskich. I niezależnie, do której z nich bym się nie przyznała, zawsze ktoś musiał zadać przynajmniej jedno z tych pytań (ale najczęściej bywało tak, że różni ktosie wyczerpywali całą listę). Bo przecież czytanie jest dla nierobów, rysowanie dla dzieci, a sensowne zwierzęta to psy i koty, nie jakieś tam gryzonie… (choć chyba nie ma nic przykrzejszego, niż usłyszenie „po co ci to?” odnośnie twojego ukochanego zwierzaka).

    o do fanów fanom wilkiem… Cóż, wszędzie znajdą się ludzie, którzy koniecznie muszą poczuć się lepsi od innych. Choćby dlatego, że czytają, a nie oglądają seriale.

    Aż nabrałam ochoty na narysowanie chibi świnki w kostiumie szczerbatka…

    Polubienie

    1. Pewna część (czasem mam wrażenie, że większość…) ludzi zrobi wszystko, żeby poczuć się lepsza, bardziej wartościowa, bo np. popkultura to bzdura (ależ rym!), ale ślinienie się do piłkarzy biegających po boisku tudzież kolekcjonowanie lakierów do paznokci jest zajęciem wyjątkowym, gdyż zajmuje się nim właśnie ten ktoś. Nie wiem, dlaczego nie możemy szanować innych ludzi: ich zainteresowań, wyborów życiowych itd. Nawet jeśli nie rozumiem, co jest takiego fascynującego w sporcie, nie twierdzę, że każdy jego fan jest idiotą – szanuję jego pasję, choć sama jej nie podzielam. Czy takie podejście jest aż tak trudne?
      Uwielbiam zwierzaki, zwłaszcza psy, choć nie pogardzę milusim futrzakiem, którego można posmyrać, więc doskonale cię rozumiem. Oprócz tego jestem z lekka zafiksowana na punkcie lisów (bo kitsune…), wilków (no bo heloł, wilki) i pand (czerwonych też) <3

      OMG, rysuj i koniecznie się pochwal! Ja to muszę zobaczyć *_*

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s