NASTĘPCY 2 – RECENZJA

1000x405-q100_9c9b9595cdb675f41993e14d0971cdb2(źródło)

Gdy YouTube zarzucił mnie scenami z kontynuacji Następców, wiedziałam, że najwyższa pora ją obejrzeć. Choć pierwsza część nie należała do najlepszych i najlogiczniejszych filmów dekady, miała w sobie coś urzekającego (recenzja). Następcy 2 to pod wieloma względami film podobny do swojego poprzednika – niezbyt ambitny, ale w gruncie rzeczy można się przy nim dobrze bawić.

Wiecie, najsłabszym elementem jest schematyczna i w gruncie rzeczy nijaka fabuła. Mal zaczyna czuć się przytłoczona Auradonem i potrzebą bycia idealną Auradonką, postanawia więc uciec na Wyspę Potępionych. Ben wraz z Evie, Carlosem i Jayem starają się przekonać ją do powrotu. Niestety młody król zostaje porwany przez Umę i jej pomocników Harry’ego i Gila, czyli dzieci Ursuli, Kapitana Haka i Gastona. Uma zgadza się uwolnić Bena w zamian za różdżkę Wróżki Chrzestnej, dzięki której będzie mogła zdjąć barierę otaczającą wyspę i uwolnić wszystkich jej mieszkańców. Problem w tym, że po dwugodzinnym seansie mamy wrażenie, jakby właściwie nic się nie wydarzyło, a do ostatecznego starcia właściwie nie dochodzi.

Jestem przekonana, że kontynuacja powinna rozwijać postaci i wątki zarysowane w pierwszej części, niestety pod tym względem Następcy 2 zawodzą na całej linii. Postaci właściwie się nie zmieniają, Mal w dalszym ciągu nie może zdecydować, kim chce być, Ben pokazuje, że ma nieco wybuchowy charakter po ojcu, Evie wciąż ogranicza się do zainteresowanie modą, Jay do bycia sportowcem i łamaczem serc, a Carlos przeżywa pierwsze zauroczenie. I tyle w ich kwestii. Poznajemy nieco lepiej Lonnie (córkę Mulan), tyle że w jej przypadku zdecydowano się na wyjątkowo schematyczne rozwiązanie. Na czworo nowych bohaterów, jedynie dwie dziewczyny są warte uwagi – Uma (fantastyczna China Anne McClain) i wnuczka Lady Tremaine Dizzy (równie świetna Anna Cathcart), chłopaki stanowią raczej marne tło.

Problem w tym, że scenariusz opiera się na schematach i jest po prostu mierny, co nie pozwala żadnemu bohaterowi wykorzystać potencjału. Zachowanie Umy w kilku miejscach jest tak nielogiczne, że miałam ochotę złapać się za głowę. Tworzą się przy okazji pierwsze związki, ale brak im w sumie jakiejś chemii, nie dostajemy też żadnego wyjaśnienia, dlaczego Carlos polubił Jane, ani jak to się stało, że Evie postanowiła zrezygnować z księcia na rzecz syna jednego z krasnoludków.

O Auradonie można powiedzieć tylko to, że jest kolorowy. Wyspa Potępionych od samego początku ciekawiła mnie o wiele bardziej, dlatego liczyłam, że powrót bohaterów będzie świetnym powodem do pokazania jej lepiej (w książce opis wyspy był jedynym pozytywnym elementem). Niestety scenografia wygląda słabo i sztucznie niemal w każdym miejscu, podobnie zresztą efekty specjalne, co tylko mnie zirytowało.

Jeśli chodzi o muzykę, to – tak jak w pierwszej części – jest dość przeciętna; dobrze uzupełnia film, ale nie zostaje w głowie na dłużej. Najlepiej wyszły chyba What’s my name śpiewane przez Umę (wrzuciłam wczoraj na fanpejdż) i Chillin’ Like a Villain, gdzie Evie, Jay i Carlos uczą Bena, jak zachowywać się na Wyspie Potępionych (poniżej).

Mam wrażenie, że marka Następców znacznie lepiej sprawdziłaby się jako serial. Dałoby to więcej czasu na rozwinięcie postaci, ukazanie rozkwitu nastoletnich uczuć i nowych miejsc (tania scenografia nie razi tak bardzo w serialach). A już w ogóle cudownie by było, gdyby taki film powstał dla nieco starszego widza, gdzie Ciemna Strona Mocy naprawdę kusi, a Mal nie może sobie poradzić ze swoją naturą mrocznej wróżki.

Disney Channel Original Movies mają naprawdę fajne pomysły wyjściowe, niestety, scenariusze są schematyczne do bólu i ugrzeczniane na siłę, a młodszego widza traktuje się jak idiotę, który nie zauważy braku logiki (to samo ma miejsce w przypadku seriali dla nastolatków). To przykre. Niemniej jednak jeśli spodobała wam się pierwsza część, druga utrzymuje podobny klimat, więc możecie dać jej szansę. Tylko pamiętajcie, że jedynym sposobem na cieszenie się z seansu jest wyłączenie mózgu na dwie godziny.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Reklamy

2 uwagi do wpisu “NASTĘPCY 2 – RECENZJA

  1. Wiciokrzew

    O tym, że wyszła druga część zupełnie zapomniałam. Za to youtobe mi podpowiada sceny z kreskówki. Może to nie będzie takie złe?

    Polubienie

    1. Kreskówka jest całkiem znośna (co prawda jestem trochę do tyłu…), ale dość dziecinna. Uważam, że w „Ever After High” lepiej bawili się postaciami i ogólnie schematami.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s