RECENZJA STRAŻNIKÓW GALAKTYKI VOL. 2

(źródło)

Po uratowaniu wszechświata w pierwszej części, Strażnicy Galaktyki zyskali nieco na popularności i nie narzekają na brak zleceń (z gatunku tych mission impossible). Jako że nie w smak im typowe bohatyrzenie podpadają swoim zleceniodawcom – Suwerenom i w ten sposób rozpoczyna się ich druga wielka przygoda, która doprowadzi do ponownego uratowania galaktyki. Myślałby kto, że ta ich nazwa jest nieco na wyrost, no bo ile razy można ratować cały wszechświat, a tu, proszę, okazuje się, że jednak wiele.

W filmie mamy właściwie trzy wątki, które całkiem zgrabnie łączą się w całość i rozwijają świat oraz bohaterów, tyle że nie każdy jest przedstawiony równie dobrze. Każda z postaci dostała swoje pięć minut, dzięki czemu mogliśmy je lepiej poznać i zrozumieć. Najwięcej uwagi poświęcono relacji Petera z odnalezionym po latach ojcem, a nieco mniej Gamorze i jej siostrze Nebuli. Ta druga relacja bardziej przypadła mi do gustu, bo udało się ją zrobić z wyczuciem, z kolei relacja Petera i Ego zdecydowanie nie wykorzystała swojego potencjału i wpadła w pewien schemat. Na trzeci wątek składa się konflikt z Suwerenami, który w pewnym momencie łączy się z Łowcami i jest on zdecydowanie najsłabiej wykorzystany. Przez sporą część seansu miałam wrażenie, że zostali tam wciśnięci na siłę, by jakoś spoić wszystkie wątki. Podejrzewam jednak, że Suwereni odegrają znacznie większą rolę w trzeciej części, a scena po napisach zdaje się potwierdzać moje przypuszczenia.

Jak już wspomniałam, film bardzo dobrze zarysowuje inne części wszechświata i zamieszkujące je rasy, wprowadza nowe, ciekawe postaci i rozwija stare, innymi słowy – robi to, co kontynuacja powinna robić. Jest też spora dawka humoru utrzymana na przyzwoitym poziomie. Już dawno nie byłam na filmie, na którym zamiast nielicznych chichotów, sala rozbrzmiewałaby śmiechem. Co jest swego rodzaju miarą sukcesu dla kina rozrywkowego.

W przypadku Strażników Galaktyki vol. 2 nie sposób nie wspomnieć o muzyce, która stanowi niezwykle ważne uzupełnienie filmu. Muszę jednak przyznać, że zdecydowanie bardziej do gustu przypadł mi soundtrack pierwszej części. Odnotowałam może ze dwie-trzy piosenki (scena początkowa z tańczącym Baby Grootem zdecydowanie była najlepszą w całym filmie!), ale to byłoby na tyle. Wydaje mi się, że Hooked On a Feeling znacznie lepiej oddało klimat pierwszych Strażników.

Film, choć niepozbawiony wad i miejscami nierówny, jest świetną rozrywką i bardzo wam go polecam, jeśli poprzednia część przypadła wam do gustu. Napisy co prawda czasem różnią się od tego, co pada z ust bohaterów, co trochę mnie irytowało, ale jednak nie było żarcików pokroju „twoja stara”, jak to miało miejsce w Batman v Superman.

PS Scen po napisach jest aż 5, nie wyjdźcie z sali przed czasem ;)

Reklamy

2 uwagi do wpisu “RECENZJA STRAŻNIKÓW GALAKTYKI VOL. 2

    1. Myślę, że to zależy pod jakim względem, w pierwszej części fabuła była ciągła, tutaj mieliśmy trzy wątki, przy czym ten związany z Suwerenami był najsłabszy. Muzyka też według mnie była lepsza w jedynce. Niemniej jednak naprawdę świetnie się bawiłam na filmie – naprawdę już dawno nie zdarzyło mi się być na filmie, na którym cała sala co chwilę wybuchała śmiechem :)
      Zdecydowanie warto go obejrzeć! :)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s