SECOND LEAD SYNDROME – co to za przypadłość i jak sprawdzić, czy na nią cierpisz?

boysoverflowers_001-mp4_20160513_111559-578Second Lead jest jak Anioł Stróż głównej bohaterki –
pewnie dlatego często ubiera się go na biało
(źródło)

Second Lead Syndrome to beznadziejna przypadłość, której należy wystrzegać się za wszelką cenę. Jest nieuleczalna, a intensywność jej przebiegu zależy od indywidualnej odporności każdego człowieka (czasem wrodzonej, znacznie częściej nabytej). Potrafi męczyć przez kilka miesięcy, lat, a nawet całe życie.

No więc jak sprawdzić, czy na nią cierpisz? Jak każda porządna choroba Second Lead Syndrome charakteryzuje się występowaniem szeregu objawów. Poniżej znajduje się ich lista.

✓ Czy towarzyszy ci ciągła frustracja?

✓ Czy masz ochotę przywalić w śliczną dziewczęcą twarz?

✓ Czy zgrzytasz zębami za każdym razem, gdy widzisz wyżej wymienioną twarz?

✓ Czy pragniesz zwinąć się w kłębek nieszczęścia i rozpaczy, na przemian płacząc i wyjąc z bezsilności?

✓ Czy krzyczysz do ekranu „nie ten, głupia, wybierz tamtego”?

Jeśli choć na dwa pytania odpowiedziałeś/aś tak, bardzo mi przykro, ale cierpisz na Second Lead Syndrome. Całkiem możliwe, że nie ma dla ciebie ratunku!

Czym tak naprawdę jest Second Lead Syndrome? To sytuacja, która bardzo często występuje w trójkątach miłosnych. Mamy jedną kobietę i dwóch walczących o nią przystojniaków. Zazwyczaj od razu wiemy, który z nich jest Tym Jedynym, wiemy też, że wolimy, aby kobiece względy zdobył Ten Drugi. Pamiętacie jeszcze Zmierzch i walki pomiędzy Team Edward a Team Jacob? Przedstawicielki tej drugiej grupy to klasyczny przykład osób cierpiących na Syndrom Tego Drugiego.

Zmierzch to jednak nic w porównaniu z azjatyckimi dramami, które podniosły poprzeczkę i doprowadziły Second Lead Syndrome do mistrzostwa. Obgryzanie paznokci, tupanie nogą, facepalmy, facedeski i inne takie są na porządku dziennym podczas oglądania dosłownie każdego odcinka. Pamiętacie jeszcze antywalentynkowy wpis, w którym jako jeden z grzechów głównych twórców wątków romantycznych wymieniłam brak chemii między postaciami? Ano, w dramach jest jej aż nadto, tyle że najczęściej w przypadku niewłaściwych bohaterów.

Ten Drugi zazwyczaj ląduje we friendzone i jest perfekcyjnym przyjacielem każdej kobiety. W taki stereotypowy filmowo-serialowy sposób, ma się rozumieć. Pełni rolę cichego oparcia bohaterki w trudnych chwilach, które zgotował jej Ten Jedyny w myśl zasady „od nienawiści do miłości jeden krok”. Jest na każde jej zawołanie, chroni przed całym światem, wybacza wszystko, wywołuje uśmiech na jej twarzy, gdy źle się dzieje między nią a Tym Jedynym. Często jest też jej pierwszą miłością, aczkolwiek nie dostrzega jej z jakichś wzniosłych powodów, dopóki ona nie zaczyna zwracać uwagi na Tego Jedynego. Innymi słowy, są dla siebie idealni i mogliby mieć swoje „i żyli długo i szczęśliwie”, gdyby nie złe wyczucie czasu. Ważne jest też, że akceptuje wybory bohaterki i cierpi w samotności, najlepiej z łamiącą serce melodią w tle. W końcu kochamy bohaterów tragicznych, a czymże jest nieodwzajemniona miłość, jeśli nie tragedią? Oczywiście nie dowiadujemy się, czy w przyszłości układa sobie życie z inną kobietą, bo straciłby swój męczeński urok.

No dobra – powiecie – ale skąd ta frustracja i agresja wobec głównej bohaterki? Ano stąd, że ma ona przed sobą całkiem prosty wybór i jak na złość zawsze podejmuje niewłaściwą z punktu widzenia logiki decyzję. No bo czy normalna kobieta wybierze faceta, który źle ją traktuje (choćby nawet miał gołębie serce, a wszelkie krzywdy wyrządzał rzekomo dla jej dobra), jeżeli ma pod ręką troszczącego się o nią kawalera nr 2? I zauważcie, że w wyborze nigdy nie kieruje się wyglądem, gdyż nasza bohaterka jest głęboka jak Rów Mariański, a oni obaj są ciachami pierwszego sortu!

Ba! Dramy poszły nawet o krok dalej i z trójkątów przestawiły się na cztero-, pięcio- i inne wielokąty, w których nieraz można się pogubić! Po to właśnie, aby każda fanka w myśl zasady „dla każdego coś dobrego” wyszukała dla siebie chłopaka o odpowiadającym jej zestawie cech i shippowała go do woli z główną bohaterką.

c090446f60b122d490ca2fa4f8c063a0

Rozpaczający wesołek – widok wyciskający z oczu hektolitry łez
(źródło)

Dość interesującym przykładem są Pamiętniki wampirów, gdzie twórcy postanowili dostosować się do głosu fanów. Od początku pozwolono nam wierzyć, że Elena i Stefan są sobie przeznaczeni jak to w paranormal romance zazwyczaj bywa, aczkolwiek serca fanek szybko podbił Damon i stopniowo Second Lead przejął rolę First Lead.

Second Lead Syndrome jest zdradliwy! Jeśli wydaje ci się, że ta przypadłość już za tobą i wszystkie dramy zakończą się twoim wymarzonym „długo i szczęśliwie”, miej się na baczności. Nawet chwila nieuwagi może kosztować cię nawrót choroby, której już tak łatwo się nie pozbędziesz!

PS Pomysł na wpis podsunęła mi Gosiarella, za co ślicznie jej dziękuję :)

Reklamy

6 uwag do wpisu “SECOND LEAD SYNDROME – co to za przypadłość i jak sprawdzić, czy na nią cierpisz?

  1. Sugarfree

    Lepiej bym tego nie napisała. Od lat cierpię na Syndrom Tego Drugiego w książkach, filmach, anime itp. Często mam ochotę nakopać głównej bohaterce, gdy ślini się do aroganckiego buca, podczas gdy tuż obok siebie ma przyjaciela, który ją wspiera i pomaga jej w każdej możliwej sytuacji i z nim mogłaby stworzyć ciekawy, stabilny związek. Tylko, że łobuz kocha najmocniej.

    Co do „Pamiętników wampirów” to nie jestem pewna, czy chodzi o serial, czy o książkę, ale czy na zmianę love interest Eleny nie miał wpływu także fakt, że L. J. Smith została pozbawiona praw do swojego cyklu i książkową serię pisał ghostwriter pod jej nazwiskiem? Cały czas się nad tym zastanawiam.

    Lubię to

    1. Osobiście uważam, że „łobuz kocha mocniej” to totalna bzdura wykreowana przez popkulturę. No bo te romanse, w których mamy bad boya o gołębim sercu, zazwyczaj są najciekawsze, niestety nijak mają się do rzeczywistości.

      Jeśli chodzi o „Pamiętniki wampirów”, to miałam na myśli serial, bo książek nie czytałam. Niemniej jednak to fascynująca sprawa – jak to się stało, że L.J. Smith została pozbawiona praw do swojego cyklu?

      Lubię to

  2. Haha! Niezłe :) Ja chyba na ten syndrom nie cierpię, bo z dziwnych powodów, zawsze chcę, żeby główna bohaterka wybrała tego, który faktycznie jest jej przeznaczony przez twórców/autorów :D W „Zmierzchu” tak właśnie było :P Jacob kojarzył mi się z jednym moim znajomym, którego nie cierpię, więc odpadł w przedbiegach. Przypomniałaś mi przy okazji o dramach. Dawno już żadnej nie oglądałam. Ostatnio chyba przewinął się „Mars”, który był tak koszmarnie brzydki! Teraz chyba sobie „Nanę” obejrzę, bo już zapomniałam sporo wątków z anime :)

    Lubię to

    1. Szczęściara! Second Lead Syndrome jest straszny i trudno go wyleczyć, gdybym potrafiła, nie wahałabym się ani chwili. Mnie zostało kilka odcinków „Goblina” i ciągle coś mi wyskakuje :(

      Lubię to

  3. Chyba muszę częściej podsuwać Ci pomysły, bo niesamowicie przyjemnie czyta się artykuł, o tym o czym chciałoby się w danej chwili poczytać <3 Jak wiesz mam przewlekły Second Lead Syndrome i obwiniam za niego twórców, bo ten drugi jest zwyczajnie lepszy i tylko głupia wybrałaby Tego Jedynego. Twórcy zwyczajnie są wredni! :P Nie mogliby od czasu do czasu dać biednemu szczeniaczkowi dziewczyny, żebym się mogła pocieszyć po tylu złamanych sercach?!

    Lubię to

    1. Pomysłów nigdy dość, więc śmiało!
      Najgorsze, że nawet jak się wyleczysz i po pewnym czasie wrócisz do dram, jest jeszcze gorzej! Naprawdę uważam, że scenarzyści dram są sadystami, którzy lubią się nad nami znęcać albo po prostu nie potrafią stworzyć normalnej bohaterki…

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s