24 CIEKAWOSTKI NA 24. URODZINY

a2aa01a4c26b9080da2c7a877c127db2
Takim torcikiem bym nie pogardziła! (źródło)

Tak się złożyło, że czas publikacji nowego posta zbiegł się z moimi urodzinami. Pomyślałam sobie, że dobrze by było napisać o sobie coś więcej, bo zakładka z informacjami o mnie jest dość skromna. Macie więc 24 ciekawostki na tematy związane z popkulturą, jak i mną samą.
Przy okazji – zepsułam internety (tak, da się!) i na razie jestem offline. Nie wiem, jak długo to potrwa, więc może się tak zdarzyć, że wpis w przyszłym tygodniu się nie pojawi. Na pewno dam znać na fanpejdżu, jak już coś będę wiedziała.

EDIT: Internet już działa!

1. Urodziłam się trzeciego trzeciego dziewięćdziesiątego trzeciego, co – jak niestrudzenie twierdzą panie w urzędach i innych takich – bardzo zabawna data.
2. 8 lutego zostałam inżynierem logistyki.
3. Znam hiszpański i to całkiem dobrze – chodziłam do czteroletniej klasy dwujęzycznej w liceum, która zaczynała się zerówką z osiemnastoma godzinami hiszpańskiego tygodniowo.
4. W związku z powyższym zdawałam maturę dwujęzyczną i tzw. bachillerato, czyli hiszpański odpowiednik matury (historia, geografia i literatura Hiszpanii). Prosto z Hiszpanii przyszedł do mnie papierek wystawiony w imieniu byłego już króla Juana Carlosa I i podpisany przez hiszpańskiego Ministra Edukacji, Kultury i Sportu. Jestem ostatnim rocznikiem, który załapał się na wystawienie dyplomu w imieniu Juana Carlosa I, bo potem nastąpiła zmiana władzy. Takie tam przechwałki ;)
5. Jak wspominałam we wpisach o ulubionych cyklach książkowych i filmach, mam pewien problem z nazwaniem czegoś moją ulubioną produkcją, bo niemal zawsze dostrzegam jakieś wady (czasem urojone, z cyklu „ja napisałabym to inaczej”).
6. Paradoksalnie problem ten ogranicza się tylko do sfery popkultury, np. moje ulubione kolory to: niebieski i różne odcienie zielononiebieskiej mieszanki, takie jak morski. Niestety określanie które kolory się „gryzą” to dla mnie prawdziwa magia, więc moja szafa wypełniona jest głównie rzeczami czarnymi, białymi i szarymi.
7. Stwierdzenie „ja napisałabym to inaczej” wbrew pozorom ma sens. Tak się składa, że w przyszłości chciałabym wydać książkę fantasy (a nawet kilka). Co prawda, jest to przyszłość niezwykle odległa, póki co pisuję sobie dłuższe opowiadania.
8. O ile pisanie nie stanowi dla mnie większego wyzwania, o tyle jestem totalnym beztalenciem, jeśli chodzi o sprawy artystyczne – moje rysunki wyglądają jak bazgroły kilkulatki (próbując narysować smoka, stworzyłam upośledzonego T. Rexa z kosą przerzuconą przez ramię – nie żartuję!), nie wspomnę nawet o wszelkiego rodzaju DIY.
9. O tym, że uwielbiam smoki, doskonale już wiecie, ale czy zdajecie sobie sprawę z tego, że posiadam aż czterech ulubieńców? Temeraire z cyklu książek Naomi Novik, Kilgharrah z Przygód Merlina, Szczerbatek z Jak wytresować twojego smoka i Draco z Ostatniego smoka (Eliot z Mój przyjaciel smok też jest niczego sobie). Trudno co prawda odkryć początki tej fascynacji, ale najprawdopodobniej zaczęła się ona od pokemonów – co tam Pikachu, Charizard był najfajniejszy!
10. Tematyka Przeglądu jest dość szeroka, myślę więc, że miałabym problem z ustaleniem, która część popkultury jest dla mnie najważniejsza, zwłaszcza że to się zmienia w zależności od nastroju. Na przełomie podstawówki i gimnazjum pochłaniałam anime w ilościach hurtowych, później anime zastąpiły dramy i seriale w ogóle. Filmy i książki towarzyszyły mi od zawsze, ale zważywszy na to, że ich pochłanianie zajmuje znacznie więcej czasu (jeden film – jedna książka – jeden odcinek serialu) zazwyczaj towarzyszą mi okazjonalnie.
11. Najbardziej wybredna co do tematyki jestem w kwestii książek – czytuję tylko fantastykę, najmniej w kwestii muzyki – słucham tego, co mi się podoba, od lecącego w radiu popu po mało znane alternatywne utwory.
12. Uwielbiam czytać książki, ale dość rzadko je kupuję. Korzystam raczej z bibliotek (założyłam karty w 4 bibliotekach, a całkiem możliwe, że niedługo dojdzie do nich kolejna). Książki to niestety drogi towar, a ja zbyt często rozczarowuję się ich zawartością, żeby kupować je w ilościach hurtowych.
13. Pierwszym anime, które obejrzałam ze świadomością, że jest to anime, był Król Szamanów, lecący na Jetiksie. Panowała akurat na niego ogromna moda. Od niego zaczęła się też moja przygoda z fanfiction, która doprowadziła do postępującej ślepoty.
14. Serialem, który rozpoczął moje uzależnienie, był Supernatural (oglądam go do tej pory, pomimo spadku jakości).
15. Nie jestem fangirl, bo nie potrafię tak bardzo ekscytować się czymkolwiek (no chyba że smokami, gdybym poznała takiego Draco albo Temeraire’a ześwirowałabym na miejscu).
16. Mam taki dziwny nawyk podczas czytania książek – bardzo często czytam najpierw pierwsze (opcjonalnie pierwsze dwa), a następnie ostatnie zdanie. Jeśli tego nie zrobię, cały czas mnie kusi. W połowie Harry’ego Pottera i Insygniów Śmierci nie wytrzymałam i zaserwowałam sobie spoiler „Wszystko było dobrze”.
17. Popkultura i słodycze mają u mnie jedną wspólną cechę – jak zacznę, to nie mogę przestać, aż w pewnym momencie mam dość i nie mogę nawet patrzeć, co dopiero smakować.
18. Nie lubię anime na podstawie mang, bo często przedstawiają niewielką część historii, a kontynuacja nie powstaje, więc pozostaje czytać mangę (a nie mam cierpliwości do śledzenia sporadycznych aktualizacji), ani seriali na podstawie filmów, bo wydają się strasznie rozciągnięte. Uważam, że nie każda historia sprawdzi się w każdej formie, choć zdarzają się wyjątki.
19. Czasem decyduję się na obejrzenie albo przeczytanie czegoś tylko dlatego, że materiały promocyjne są ładne.
20. W piosenkach może spodobać mi się tekst, muzyka albo głos wykonawcy. Zdarza się, że słucham piosenek, które spełniają tylko jedno kryterium.
21. Lexi to nawiązanie do mojego imienia – Aleksandra. Jak byłam młodsza, co chwilę zmieniałam nicki (serio – było ich tyle, że większości już nie pamiętam), na dłużej zostałam przy Leanne, a później jakoś tak ograniczyłam się do Lexi – czasem żałuję, że jest tak pospolity i nie można mnie przy jego pomocy bezbłędnie rozpoznać, ale tylko przy nim jakoś wytrzymuję (wskazówka: jak widzicie gdzieś jakąś Lexi, sprawdźcie, czy ma w awatarze albo opisie smoka – duża szansa, że to ja).
22. Chciałabym nauczyć się kiedyś japońskiego, bo bardzo podoba mi się jego brzmienie. Podejmowałam już kilka prób, ale prędzej czy później spełzały na niczym.
23. Fascynują mnie pogańskie wierzenia z całego świata. Najciekawszym elementem jest według mnie demonologia, bogowie i obrządki pogańskie są nieco dalej.
24. Mam rocznego Goldena Retrievera o imieniu Lemon, choć poważnie zastanawiam się nad zmianą na Demon, bo zachowuje się, jakby go jakiś opętał (na obracaniu głowy o 360 stopni jeszcze go nie przyłapałam – JESZCZE).

To by było na tyle. Któryś z punktów was zaskoczył, czy wiedzieliście już wszystko, co się da na mój temat? :)

Zapisz

Reklamy

8 uwag do wpisu “24 CIEKAWOSTKI NA 24. URODZINY

  1. Zawsze mnie fascynowało, czemu Ola jest od Aleksandry, i dowiedziałam się ostatnio, poprzez filmik u Pauliny Mikuły na YouTube, że to przez to, że w językach słowiańskich było Oleksandra, itp, no i jest skrót Ola :P Zawsze mogło być gorzej, wolę być Olą od Aleksandry niż Olgą (bez obrazy) :P

    Polubienie

    1. Hm, wiedziałam, że tutaj imię brzmiało Oleksanda, ale jakoś nigdy nie pomyślałam, że ma to związek ze skrótem (choć teraz wydaje się takie oczywiste!). Chyba jednak wolę być Aleksandrą niż Oleksandrą, z kolei imię Olga zawsze kojarzyło mi się z Helga, więc też wolałabym tego uniknąć. W sumie podoba mi się moje imię, zarówno w wersji Aleksandra, jak i Ola. Choć może to kwestia ponad dwudziestu lat przyzwyczajenia? ;)

      Polubienie

  2. Wiciokrzew

    Na pewno skrócenie Aleksandra do Lexie jest ładniejsze niż do „Ola”. Całe życie byłam przekonana, że Ola to skrót od „Olga” (absolutnie logiczne, i bardziej podobne do oryginału).

    Z jakiegoś powodu, kiedy piszesz Draco, mnie przed oczami staje Malfoy. Tak automatycznie. Prawie jak Dorian Grey.

    Demonologia jest fajna. Angelologia w sumie też. Generalnie stworzenia fantastyczno-mityczne są fajne.

    Co do japońskiego. Ostatnio usiłuję czytać One piece’a po japońsku. Słowniki i translatory wcale nie są bardzo pomocne.

    Wszystkiego Najlepszego

    Polubienie

    1. Podobno niektórzy Aleksandrę skracają do Ali, co ma więcej sensu niż do Oli. Nie wiem, kto to wymyślił, ale, cóż, przyzwyczaiłam się ;)
      Absolutnie złe skojarzenie! Mądrość życiowa Lexi nr 1: jeśli można coś skojarzyć ze smokiem, tak właśnie powinno się zrobić. Jeśli nie, powinno się wymyślić coś, żeby było to możliwe. :D
      Dobrze, że jak Grey to Dorian, a nie Christian albo 50 shades of xD
      Jacy ludzie kiedyś byli kreatywni, nie? Albo jaki mocny towar mieli…
      A uczyłaś się kiedyś japońskiego, czy w ten sposób próbujesz się nauczyć? Powodzenia, swoją drogą, i dziękuję za życzenia :)

      Polubienie

      1. Wiciokrzew

        Uczę się już kilka lat i moje studia mają lektorat z japońskiego w programie. A czytam mangę trochę po to, żeby widzieć różne słowa w kontekście (jednak chęć zrozumienia czegoś co mnie interesuje jakoś bardziej mobilizuje do nauczenia się języka).

        Dorian Grey to dla mnie zbitka słów bardzo automatyczna, mimo że jeden z moich ulubionych towarzyszy w Dragon Age: Inqusition nazywa się Dorian, to i tak jak słyszę to imię to myślę o Greyu. I na odwrót. Obejrzałam ostatnio „Pięćdziesiąt twarzy Greya” (motto filmu „ubić drania, wezwać policję i domagać się odszkodowania”), to i tak nazwisko Grey w pierwszej chwili skojarzy mi się z Dorianem.

        Jak tak czytam o demonach, to one wszystkie wbrew pozorom są do siebie bardzo podobne. Co do towaru: różne ciekawe rzeczy po lasach rosły, a nikt nie wpadł wtedy na pomysł, żeby je zdelegalizować…

        Polubienie

        1. Fantastyczna sprawa, u mnie z azjatyckich języków jest tylko chiński, ale jakoś nie mam chęci rzucać sobie kłód pod nogi ;) Bo to trochę tak jest, że język, którego nas uczą, a język, którego na co dzień się używa w danym kraju, to dwie różne rzeczy xD

          I całe szczęście! Ch. Grey to naprawdę złe i niewarte grosza skojarzenie ;) Niestety mówi się o nim znacznie więcej niż o D. Greyu, a – jak by nie patrzeć – D. Grey też sobie nie szczędził uciech ;)

          No bo one z jednej strony są niesamowicie różnorodne, ale z drugiej – wiele z nich ma podobną charakterystykę (np. małe stworki, które pomagają w domu, albo złe kobiece potwory, które podmieniają dzieci…). A no właśnie, różne rzeczy mogli znaleźć, szukając kwiatu paproci ;)

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s