STATYSTA POSZUKIWANY! WYMAGANIA SZCZEGÓLNE: NAGOŚĆ

Nagie kobiety jako część tła dla rozpustnego króla w Pentameronie
(źródło)

Dziwny ze mnie człowiek. Nie lubię, gdy przez ekran przetacza się zbyt dużo nagości, seksu ani przemocy. Wychodzę z założenia, że lepiej co nieco zostawić wyobraźni niż niepotrzebnie trzasnąć tym widza w pysk. Ogromna część scen jest całkowicie zbędna, ale wykorzystuje się je, by szokować i coraz dalej przesuwać granice dobrego smaku. Nie od dziś wiadomo, że nieważne, co się mówi, byle się mówiło. Właśnie dlatego nie po drodze mi z serialami HBO – obejrzałam tylko pierwszy sezon Czystej Krwi i tylko pierwszy odcinek Gry o Tron (choć bardzo mnie to boli, bo są tam cudne smoki!). A teraz z pewną dozą niepokoju wzięłam się za Westworld – serial, o dziwo, dość pruderyjny jak na tę stację. To jest do czasu wielkiej orgii, która wywołała spore kontrowersje. Orgia skądinąd niepotrzebna, ale też zaskakująco mało dosadna. Tu błysnęła goła pierś, tam nagi pośladek, a jedna z pań lekkich obyczajów wykonywała dość oczywiste ruchy, przy okazji zasłaniając krocze partnera. Jak już wspomniałam, nie lubię takich scen, więc moja uwaga bardzo łatwo się wtedy rozprasza. Podczas tej konkretnej zaczęłam myśleć o losach biednych statystów.

Wiecie, żadna praca nie hańbi. Takie statystowanie to, wydawałoby się, fajna sprawa. Świetna okazja, by zobaczyć, jak kręcenie filmu czy serialu wygląda od kuchni, zwiedzić plan ulubionej produkcji i pogawędzić ze znanymi aktorami. Przy okazji zostanie się utrwalonym w kinematografii, choćby tylko jako tło, ale zawsze jest się czym chwalić przed kolejnymi pokoleniami. No i jeszcze zapłacą. Co prawda niedużo, bo za dzień zdjęciowy, który trwa od dwóch do dwunastu godzin, wynagrodzenie w Polsce waha się od czterdziestu do trzystu złotych w zależności od wielkości roli. Myślę jednak, że w statystowaniu bardziej chodzi o wyjątkowe przeżycia, a pieniądze to dodatkowy bonus. Tutaj przeczytacie, ile mniej więcej zarabiają statyści w Polsce za wystąpienie w odcinku programu lub serialu. Co prawda, niektóre z kwot wydają mi się mocno zawyżone, np. po dwieście złotych dla widowni w Rozmowach w toku. Podejrzewam, że takiego wynagrodzenia mogą spodziewać się co najwyżej osoby zadające pytania, nie mniej jednak parę lat temu kilka osób z mojej licealnej klasy wystąpiło jako publiczność w tym właśnie programie i nie dostało za to ani grosza. Przy okazji dowiedziałam się również, jak odcinek został zedytowany, aby ich reakcje odzwierciedlały zamysł twórców – np. gdy „uczestnik” powiedział coś mało inteligentnego, pokazano zbliżenie na śmiejącą się koleżankę; to, że śmiech pochodził z zupełnie innego momentu programu, to już zupełnie inna historia.

Nie mniej jednak istnieje znaczna różnica między graniem przechodnia numer siedemnaście, klienta kawiarni numer trzy, czy nawet trupa z rozwaloną czaszką a całkiem nagim uczestnikiem orgii. No bo wiecie… zostaje się utrwalonym w kinematografii po wsze czasy, tyle że nie sposób chwalić się tym osiągnięciem przed wnukami. Przynajmniej tak sądzę… Właśnie dlatego zaczęłam głowić się nad motywami, którymi kierują się statyści decydujący się na tak odważne sceny. Myślę, że wszystkie powody, które wymieniłam w poprzednim akapicie, w tym przypadku pozostają aktualne, nie wystarczą jednak, by od kobiety w czerwonej sukience przejść do kobiety bez czerwonej sukienki.

Sam (Jared Padalecki) grający w reklamie leku na opryszczkę

Co więc odróżnia jednych statystów od drugich? Na pewno trzeba czuć się swobodnie z własną nagością. Za żadne skarby ani wynagrodzenia nie zmuszono by mnie do rozebrania się przed kamerą. Oglądalność filmów i seriali jest ogromna, więc ktoś z rodziny czy znajomych na pewno zobaczyłby coś, czego nie powinien. Nawet zakładając, że mrugnąłby w kluczowej chwili, istnieją nagrywarki i, co gorsza, internet. A przed internetem się nie ucieknie. Jak już mowa o wynagrodzeniach, za sceny rozbierane na pewno dostaje się znacznie więcej pieniędzy, aczkolwiek nie są to miliony. Pozostaje więc jeszcze kwestia kariery aktorskiej i towarzyszących jej poświęceń.

Trudno znaleźć obecnie serial czy film kierowany do szerszego grona odbiorców, który nie zawierałby scen seksu albo nagości. Jeśli nie jest to scena, w której aktorzy brykają po scenie golusieńcy, to mamy do czynienia chociaż z elementem rozbierania, ubierania lub przebierania przed kamerą. Żyjemy w czasach, w których nagość jest istotnym elementem aktorstwa i bez zgody na takie wystąpienia, aktorzy nie mają większych szans na duże role. Czy więc statyści biorący udział w kręceniu orgii liczą na to, że wpadną w oko reżyserowi, a to zapoczątkuje ich błyskotliwą karierę? Jakby nie patrzeć, niejeden znany aktor zaczynał od kręcenia filmów dla dorosłych… Osobiście wydaje mi się, że w tego typu scenach trudno pochwalić się kunsztem aktorskim, skoro do produkcji ostatecznie trafia parę scen trwających kilkanaście sekund, a i trudno się popisać przy takim scenariuszu. Co innego kiedy gra się choćby kelnera czy sprzedawcę – dostaje się kilka kwestii i łatwo stwierdzić, czy statysta czuje się swobodnie przed kamerą, czy nie ma problemu z wykonywaniem poleceń ani zapamiętywaniem dialogu. No to może kieruje statystami chęć zapełnienia CV? Tylko co takiego imponującego jest w kilkunastu rolach, które dużo pokazują, aczkolwiek niewiele udowadniają? Jedyną przewagą nad kandydatami bez jakiegokolwiek doświadczenia jest to, że chętni są zagrać nago i wiedzą, jak wygląda dzień na planie filmowym.

Robin (Cobie Smulders) zachwalająca pieluchy dla dorosłych

Lepszą opcją na pochwalenie się talentem aktorskim wydają się reklamy, które – podobnie jak niewielkie rólki – mają konkretną historię do opowiedzenia i kilka linijek tekstu. Choć reklamy też bywają różne. Jedne są całkiem normalne, inne dotyczą wstydliwych problemów – jak to pięknie pokazują zabawne klipy z Supernatural i Jak poznałem waszą matkę. Co prawda, nie grają w nich statyści, ale postać grana przez Jareda Padaleckiego nigdy nie była aktorem, a Robin (Cobie Smulders) próbuje swoich sił w dziennikarstwie, tyle że jej to nie wychodzi; idąc więc śladem koleżanki po fachu, postanawia wystąpić w reklamie (która będzie ją prześladować przez długie lata).

Chętnych do paradowania na golasa przed kamerą na pewno jest znacznie mniej niż na normalnym przesłuchaniu (a jak straszne to przejście pokazała nam Penny z Teorii Wielkiego Podrywu), więc i o zdobycie roli znacznie łatwiej. Oczywiście, decyzja o występowaniu nago jest dobrowolna i nikt nie trzyma tego faktu przed statystami w tajemnicy. Tylko mnie trochę szkoda ludzi aspirujących do wielkiej aktorskiej kariery, których życiorys zawiera wyłącznie wpisy o scenach rozbieranych i nie szykuje się na poprawę, a – jak już wspomniałam – sposobu na usunięcie tych scen nie ma.

Szczupła blondynka poszukiwana!
(źródło)

Zapisz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s