RECENZJA AKADEMII DOBRA I ZŁA SOMANA CHAINANIEGO

Recenzję ozdabiają zwiastuny książek z cyklu Akademia Dobra i Zła

W wakacje wpadłam w ciąg książkowy, ale nie lubię pisać o poszczególnych częściach, więc dopiero teraz mogę wam opowiedzieć o trylogii pt. Akademia Dobra i Zła Somana Chainaniego. Temat w sam raz, w końcu w Krakowie trwają właśnie Targi Książki.

W Gawaldonie co cztery lata znika dwójka dzieci – jedno niezwykle uprzejme i pomocne, drugie niemiłe i aroganckie. Miasteczko otacza gęsty las, więc nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że po pewnym czasie w księgarni ni stąd, ni zowąd pojawia się pudełko z nowymi baśniami, a postaci na ilustracjach wyglądają kropka w kropkę jak zaginione dzieci. Mieszkańcy wysnuli więc teorię, jakoby ich latorośle porywane były przez tajemniczego Dyrektora Akademii, który następnie uczy je pełnić role bohaterów i złoczyńców. Sofia i Agata to dwunastoletnie przyjaciółki, jednakże różnią się jak dzień i noc. Sofia jest przekonana, że dzięki wyjątkowej urodzie pewnego dnia zostanie księżniczką, a Agatę czeka los wiedźmy – w końcu czego innego można się spodziewać po ponurej dziewczynce lubującej się w samotności i mieszkającej na cmentarzu? Jedenastego dnia jedenastego miesiąca obie dziewczynki zostają porwane przez tajemniczy cień, ale to Sofia trafia do Akademii Zła, a Agata do Akademii Dobra. Wbrew wszelkim zasadom wkrótce rozpoczyna się ich baśń, która postawi na głowie cały bajkowy świat.

Po opisie łatwo wywnioskować, że jest to cykl, który bawi się schematami i postaciami dobrze nam znanymi z baśni – większość uczniów to potomkowie słynnych postaci, np. Tedros jest synem króla Artura, Hester córką wiedźmy, którą Małgosia spaliła w piecu, Dot córką szeryfa z Nottingham i tak dalej.

Bajki to ogromna inspiracja dla autorów, wystarczy choćby zerknąć na zestawienie produkcji utrzymanych w baśniowym klimacie czy zestawienie seriali internetowych, nie można również zapomnieć o serialu ABC Once Upon a Time; z książek wspomniałam dotychczas o Sadze Księżycowej przy okazji pisania o moich ulubionych cyklach książkowych, a także o Wyspie Potępionych (część najnowszej marki Disneya, która zaczęła się od filmu, doczekała prequela i sequela książkowego oraz serialu i kreskówki internetowej, w przygotowaniu jest kolejny film). Można by tak wymieniać jeszcze bardzo długo, nie mniej jednak chyba rozumiecie, że trudno w tym temacie wymyślić coś oryginalnego. Jak więc w tym zacnym towarzystwie wypada Akademia Dobra i Zła? Ano całkiem nieźle, choć nie obyło się bez wykorzystania kilku ogranych pomysłów, a całość wydaje się niestety niedopracowana.

Powieść skupia się właściwie na relacjach łączących trójkę głównych bohaterów: Sofię, Agatę i Tedrosa. Soman Chainani chce pokazać, że przyjaźń może być równie ważna, a nawet ważniejsza od miłości do chłopca (dla odmiany w OUAT skorzystano z miłości rodzicielskiej), niestety szybko zmienia zdanie i próbuje się ratować niezbyt przekonującym wybiegiem (naprawdę nie kupuję zachowania Sofii na końcu trylogii).

A skoro już mowa o postaciach, to tylko Agata coś sobą przedstawia. Zważywszy na to, że całe życie mieszkała z matką na terenie cmentarza, przez co całe miasteczko uważało je za czarownice, jest nad wyraz dojrzała, choć zdarza jej się czasem zachowywać dziecinnie (i jest to jak najbardziej w porządku, w końcu na początku serii jest dwunastolatką!). Sofia za to miała być przykładem na to, że jeśli wystarczająco starasz się być dobry, możesz pokonać tkwiący w tobie mrok, niestety zostało to przedstawione dość nieumiejętnie i przez większość czasu Sofia po prostu nie może się zdecydować, czy jest dobra czy zła, więc ciągle zmienia zdanie. To i tak nic w porównaniu z Tedrosem – typowo bajkowym księciem, który jest potrzebny tylko po to, by księżniczka miała swoje Długo i Szczęśliwie. Serio. Poznajemy go jako idealne książątko, syna króla Artura, niezwyciężonego rycerza, a szybko okazuje się irytującym dzieciakiem, który marzy o tym, by znaleźć dziewczynę zdolną do pokochania go za to, jaki jest, a nie kim jest, ale jednocześnie dostrzega tylko najładniejszą dziewczynę w obu Akademiach (Sofię), Agatę uznając za wiedźmę właśnie dlatego, że jest blada i nie myśli o chłopcach i kosmetykach. Autor starał się co prawda naprawić to w trzecim tomie, ale nadanie bohaterowi głębi w ostatniej części nie wymazuje dwóch poprzednich. Największym problemem w kreacji postaci jest brak konsekwencji w ich zachowaniu, większość z nich robi to, co autorowi akurat pasowało do rozwoju sytuacji. Ten brak spójności mocno irytuje.

Oczywiście, wspomniałam już, że książka wypada nieźle na tle pozostałych dostępnych nam produkcji (jak choćby Ever After High czy Następców) i próbuje nawet przekazać pewne wartości, pora zatem przejść do pozytywów.

Jestem zachwycona (podkreślam, żebyście wiedzieli, jak bardzo mnie cieszy ten zabieg) tym, że Soman Chainani mocno zironizował jedne schematy bajkowe, a inne całkowicie złamał. Tutaj dobro jest mdłe, rozpuszczone, niezwykle naiwne i ma obsesję na punkcie własnego wyglądu oraz Długo i Szczęśliwie, a zło, choć czasem wyśmiewane, ma charakter i wydaje się interesujące. Dwa schematy, które obszernie omówiłam w zeszłotygodniowym wpisie o ciemniejszej stronie bajek Disneya, zostają zarówno wykorzystane, jak i obalone. Już samym punktem wyjścia jest założenie, że skoro Agata wygląda jak wiedźma, nie może być księżniczką, podobnie Sofia – śliczna dziewczynka zakochana w kolorze różowym – nie może być czarnym charakterem. Z jednej strony zarówno przedstawiciele Dobra i Zła na lekcjach pracują nad swoim wyglądem, tyle że dobrzy pielęgnują urodę, a źli brzydotę. Z drugiej nie bez powodu najstraszniejsi złoczyńcy są olśniewająco piękni, a brzydota ukazuje się stopniowo wraz z popełnianiem niegodziwych czynów. Tych zabaw ze schematami jest o wiele więcej, ale nie chcę wam psuć zabawy. Dodam jeszcze tylko, że ciekawym zabiegiem było również ukazanie, że słowa „i żyli długo i szczęśliwie” są dość niezobowiązujące i jeszcze wszystko może się zepsuć.

Nie jestem pewna, do kogo autor kieruje cykl. Dla dzieci może być miejscami zbyt straszny i mylący, dla dorosłych – dziecinny i miejscami naciągany. Zakładam więc, że dla tych, co dopiero wchodzą w wiek nastoletni, no i oczywiście fanów baśni. Tę hipotezę zdają się popierać śliczne ilustracje na początku każdego rozdziału.

Cykl o Akademii Dobra i Zła to debiut Somana Chainaniego – niezły, ale ma zbyt dużo niedociągnięć, by uznać go za dobry. Niestety brakuje pewnej konsekwencji w przedstawianiu wydarzeń, a i w kilku miejscach widać, że autor wraz z pisaniem po prostu zmienił zdanie albo wpadł na nowy pomysł (dlatego zakończenie zupełnie mnie nie przekonuje). Dość dużą różnicę widać już między pierwszym a ostatnim tomem (choćby popracowanie nad Tedrosem), dlatego mam nadzieję, że kolejne książki – choć już nie z tego cyklu – będą jeszcze lepsze i, mam nadzieję, również na temat bajek.

Zapisz

Zapisz

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s