CIEMNIEJSZE OBLICZE BAJEK DISNEYA

(źródło)

Jako dziecko uwielbiałam bajki Disneya. Nie można powiedzieć, że miałam wiele przyzwoitych, łatwo dostępnych alternatyw, mimo to bajki o pięknych, acz niezbyt bystrych księżniczkach i odważnych książętach ratujących dzień z łatwością podbijały dziecięce serduszko. Teraz, jako człowiek dorosły starszy, traktuję je jako bezwzględną klasykę, tyle że patrzę na nie bardziej krytycznym okiem.

Oczywiście, bajki z księżniczkami z ery klasycznej i renesansu, czyli mniej więcej od Śnieżki po Mulan (pisałam o podziale przy okazji oficjalnych księżniczek Disneya), mają pewne wspólne cechy: pod względem fabularnym – nierozgarnięta niewiasta, którą ktoś, najczęściej książę, musi ratować (pomijając Mulan i Pocahontas, w ich przypadku jest właściwie na odwrót), złoczyńca zagrażający głównej bohaterce, a także obowiązkowe szczęśliwe zakończenie; pod względem technicznym: kolorystyka w scenach z księżniczkami jest różnorodna, żywa, czasem pastelowa, z kolei w scenach z czarnymi charakterami jest mrocznie i groźnie. Nie mniej jednak po bliższym przyjrzeniu można zauważyć dwie, nieco niepokojące kwestie, które również łączą wspomniane bajki.

PIĘKNO = DOBRO, BRZYDOTA = ZŁO

Na pierwszy ogień weźmy wygląd bohaterów. Księżniczki są piękne, często ta właśnie cecha jako jedyna definiuje ich postać i przyciąga książąt. Śnieżka według magicznego lustra była najpiękniejsza na świecie – nie bez powodu jej „martwe” ciało skusiło podróżującego księcia, podobnie zresztą było z Aurorą, której jedna z wróżek chrzestnych podarowała niezwykłą urodę (oryginalny tytuł mówi przecież o Śpiącej Piękności, nie Królewnie), a imię Belli samo w sobie oznacza piękno – nie żeby rodzice byli płytcy czy coś…

Książęta w bajkach są właściwie nieistotni, niektórzy z nich nie są nawet na tyle ważni, by dostać imię, nie mniej jednak są obowiązkowo i bez wyjątku przystojni i odważni.

W przypadku złoczyńców sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. O ile większość czarnych charakterów jest przedstawiana jako brzydka (zielonoskóra Diabolina, Ursula z mackami ośmiornicy, Cruella o ziemistej cerze i kanciastej twarzy, przysadzista Królowa Serc i gubernator Ratcliffe z Pocahontas i wiele, wiele innych), o tyle dość problematyczni są Zła Królowa i Gaston. Myślę jednak, że łatwo sobie z nimi poradzimy.

Pierwszy Disneyowski czarny charakter to macocha Śnieżki, która przez długi czas była najpiękniejszą kobietą w królestwie. Decyzję o uśmierceniu młodej królewny podjęła dopiero w momencie, kiedy jej piękno zaczęło zanikać, najprawdopodobniej wskutek starzenia. Co więcej, gdy postanowiła własnoręcznie zabić Śnieżkę, przybrała postać starej, zgrzybiałej kobiety – typowego wyobrażenia czarownicy. Innymi słowy, za każdym razem, gdy dochodziło do popełnienia niegodziwego uczynku, brzydotę Królowej ukazywano w pełnej krasie lub dawano nam do zrozumienia, że nie jest już piękna. Teraz wysnuję pewną teorię, z którą może się zgodzicie, a może nie. Nie mamy zbyt wielu informacji na temat mocy Złej Królowej, wiemy jednak na pewno, że była czarownicą, która posługiwała się magią i potrafiła zmienić się w typowe wyobrażenie wiedźmy: brzydką, starą kobietę z wielką brodawką na nosie. Co, jeśli ta właśnie postać ukazuje nam prawdziwy wygląd Królowej, a elegancka kobieta to rezultat zaklęcia? I jeśli wydaje się wam, że jest to nieco naciągane, przypominam, że dokładnie to samo Zła Królowa zrobiła z jabłkiem, którym otruła swoją przybraną córkę – wzięła całkiem przeciętnie wyglądające jabłuszko, zamoczyła je w truciźnie i zmieniła w czerwony, soczysty owoc, któremu trudno się oprzeć. Czyż nie logicznie jest myśleć, że wykorzystała trik, który już raz zadziałał?

(źródło)

Jak już wspomniałam, drugim problemem jest wielbiony przez całą wioskę Gaston, ale wydaje mi się, że Piękna i Bestia stanowi pierwszą próbę ukazania bajki w nieco zmienionej formie; z zabawy ze schematami skorzystano również w Krainie Lodu. Świadczy o tym główna bohaterka, która – choć obowiązkowo piękna i dobra – jest też inteligentna i decyduje o swoim losie, dzięki czemu wchodzi w skład księżniczek z ery renesansu. Najważniejsze jest jednak to, że czarny charakter w tej baśni w pewnym sensie zależy od osoby, która go postrzega. Dla mieszkańców wioski (początkowo również dla Belli i jej ojca) to Bestia jest złoczyńcą, w końcu bezprawnie więzi biednego Maurice’a, a później jego córkę, przystojny Gaston jawi się zatem jako wybawiciel, pomimo tego, że jest strasznym dupkiem. Bestia jako mieszanka ludzko-zwierzęca jest niezaprzeczalnie odrażający. Dopiero wraz z rozwojem fabuły poznajemy go lepiej – okazuje się on ofiarą, a Gaston prześladowcą. Ciekawe jest także to, że w momencie, gdy Bestia zamienia się w przystojnego księcia, przestaje być postrzegany jako czarny charakter przez wioskę.

Mając na uwadze, że piosenki do filmu napisał Howard Ashman – gej, który cztery dni po premierze Pięknej i Bestii przegrał wieloletnią walkę z AIDS – łatwiej dostrzec przesłanie baśni. Zarówno Bestia, jak i Bella zostali odrzuceni przez społeczeństwo, ponieważ różnili się od ogólnie przyjętych norm. Gaston to z kolei brutal, któremu wybacza się znęcanie nad innymi, tylko dlatego że wygląda i zachowuje się tak, jak się tego po nim oczekuje (ta teoria jest szerzej przedstawiona na obrazku, który wrzuciłam na fanpejdża).

Jak już wspomniałam, z podobnego zabiegu skorzystali również scenarzyści Krainy Lodu, w której Elsa uznawana jest przez wszystkich za złoczyńcę ze względu na posiadanie magicznych mocy, a czarnym charakterem okazuje się przystojny książę z innej krainy.


(źródło)

Reasumując, twórcy niemal w każdej bajce Disneya, dobro postanowili sprowadzić do poziomu piękna, a brzydotę jednogłośnie okrzyknąć złem. O ile jestem w stanie zgodzić się z założeniem, według którego brzydota zewnętrzna jest odzwierciedleniem brzydoty wewnętrznej (pojawia się stopniowo, gdy człowiek dopuszcza się niegodziwych czynów), o tyle trudno mi zaakceptować wersję bajkową – każdy, komu poskąpiono urody, jest z natury zły, a osoby piękne automatycznie uznaje się za dobre. Nigdy nie dostajemy nieatrakcyjnych głównych bohaterów ani złoczyńcy, na widok którego zaparłoby nam dech w piersi.

Oczywiście, wszyscy dobrze wiemy, że świat nie jest czarno-biały i taki podział nie ma racji bytu, jednakże wykorzystanie tego uproszczenia w niemal każdej bajce jest niepokojącym trendem. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że bajki kształtują dziecięcy światopogląd. Jasne, latorośle nie uwierzą w latające dywany, bo te po prostu nie istnieją, niestety pięknych i brzydkich ludzi spotykamy właściwie każdego dnia, a kierując się poglądami wyniesionymi z bajek, możemy kogoś skrzywdzić, nawet samych siebie – uparcie przedkładając atrakcyjne jednostki nad resztę w zwykłej wierze, że są oni dobrzy.

Całe szczęście przykład Pięknej i Bestii oraz Krainy Lodu daje nikły promyk nadziei na poprawę. Również Dzwonnik z Notre Dame i Merida Waleczna pokazują, że brzydota nie zawsze równa się złu, choć nie ma zbytniej szansy na słynne „i żyli długo i szczęśliwie”. Po motywy bajkowe coraz częściej sięgają także książki i to właśnie tam możemy natrafić na przełamanie tego okropnego schematu. W Sadze księżycowej Marissy Meyer Kopciuszek jest cyborgiem, a w Akademii Dobra i Zła Somana Chainaniego dziewczynka, którą wszyscy uważali za księżniczkę, ponieważ była śliczna jak malowanie, okazuje się wiedźmą, a jej przyjaciółka – blada, wychudzona i ponura – jest księżniczką.

NA STOS Z AMBICJAMI! WIWAT ŻYCIE RODZINNE!

W większości bajek Disneya z ery klasycznej i renesansu zwraca się uwagę na istotność wartości rodzinnych i nie byłoby to takie straszne, gdyby nie napiętnowano przy tym samotności i ambicji czarnych charakterów. To, że księżniczki marzą wyłącznie o znalezieniu przystojnego księcia i założeniu rodziny jest wyśmiewane nie od dziś (znów należy pominąć Mulan, księżniczki z ery współczesnej i Elsę), ale czy ktoś zastanowił się nad tym, że złoczyńcy niebezpiecznie przypominają kobiety i mężczyzn sukcesu, którzy dosłownie dążą do celu po trupach?

(źródło)

Po części naiwne księżniczki, których pierwszym odruchem jest zajmowanie się domem (w przypadku Śnieżki nawet należącym do krasnoludków), można zrzucić na karb czasów powstania bajek. W latach trzydziestych (Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków) i pięćdziesiątych (Kopciuszek, Alicja w Krainie Czarów, Śpiąca Królewna) jedynym słusznym wizerunkiem rodziny był model patriarchalny, trudno więc dziwić się temu, jak przedstawiano księżniczki. Marzenia o przystojnym księciu i wielkiej miłości brzmią ładniej niż „miejsce kobiety jest w kuchni”, choć sprowadzają się właściwie do tego samego. Lady Tremaine dla swoich córek chciała jedynie wygodnego życia, najlepiej z wianuszkiem służących na ich rozkazy, stąd obsesja na punkcie wydania ich za dobrą partię, a przecież nie ma lepszej partii od przyszłego króla. W końcu jeśli rola kobiety ograniczała się do wydawania na świat potomstwa i zajmowania domem, lepiej było trafić do bogatej rodziny, w której o wszystkie potrzeby dbała służba. Śnieżka i Kopciuszek zostały zagonione do sprzątania, ponieważ rolą ich macoch było zarządzanie domem. Wyjście o tyle praktyczne, że oprócz okazania niechęci względem przybranych córek, dom był przy okazji utrzymywany w czystości.

Problematyczny jest z kolei wizerunek złoczyńców. Są zazwyczaj samotni, a nawet jeżeli wspomina się mężów Lady Tremaine i Złej Królowej, to tylko w kontekście ich szybkiego zgonu i osierocenia córki. Wszyscy są ambitni i mają wyznaczony cel, do którego zawzięcie dążą – zazwyczaj jest to kwestia przejęcia władzy, a czym jest władca, jeśli nie najważniejszym zawodem w całym państwie?

Łatwo zatem dojść do wniosku, że bajki nie tylko gloryfikują życie rodzinne, ale przy okazji piętnują ambicję, chęć rozwoju i dążenie do lepszego życia. W końcu każdy bohater, który pragnie coś w swoim życiu osiągnąć, jest przedstawiany jako złoczyńca. Jasne, kradnie, zabija i popełnia wiele złych czynów, nie mniej jednak po raz kolejny jest to kwestia braku różnorodności. Tak jak w przypadku piękna i brzydoty, nie dostajemy ani jednego złoczyńcy, który marzy o założeniu rodziny, ani księżniczki o ambicjach wykraczających poza bycie kurą domową. Do czasu, ma się rozumieć.

Disney poszedł po rozum do głowy i zauważył, że bajki oparte na tym samym, przestarzałym schemacie nie będą sprzedawać się w nieskończoność, dlatego zaoferował nam takie bajki jak Zaplątani, Księżniczka i żaba, Merida Waleczna czy Kraina Lodu, w których schemat został złamany. Dostaliśmy księżniczki, które mają ambitne cele, często związane z ustaleniem własnej pozycji, jak Tiana czy Merida. Już niedługo na ekranach naszych kin zagości również Moana (znana w Europie jako Vaiana), która także zapowiada się na niezależną bohaterkę dążącą do spełnienia własnego celu, co nastraja mnie optymistycznie względem tego, co przyniesie przyszłość.

Zapisz

 

Reklamy

6 uwag do wpisu “CIEMNIEJSZE OBLICZE BAJEK DISNEYA

    1. O, widzisz, to też jest bardzo dobre podejście. Najważniejsze to wiedzieć, czego uczymy dzieci, świadomie czy też nie. Niestety większość ludzi zakłada, że bajki są dla dzieci i nie mogą uczyć niczego złego. Pamiętam, że kiedyś w internecie było głośno, bo rodzice oburzyli się, że pracownicy kina nie chcą wpuścić ich na film animowany z pociechami. To, że film nie był dla dzieci nie było dla nich żadnym argumentem.

      Polubienie

  1. „jak w przypadku piękna i brzydoty, nie dostajemy ani jednego złoczyńcy, który marzy o założeniu rodziny”
    Nieprawda, Gaston marzy o założeniu rodziny :D

    Acz w sumie nie zgadzam się z tezą notki. Zestawienie brzydoty ze złem a urody z dobrem nie było przecież wymysłem Disneya. Wywodziło się wprost z ekranizowanych przez niego baśni, w których zła czarownica zawsze była brzydka (chyba że byłą usidlającą facetów swoją urodą famme fatal – myślę, ze właśnie od tego typu może się wywodzić macocha Śnieżki). Zresztą, w średniowieczu często brano ten pogląd za fakt. W sumie nie dziwie się, że w pierwszych ekranizacjach powielano ten schemat. Choć fakt, że można było zrezygnować z niego wcześniej (oraz wyłamuje się „Dzwonnik z Notre Dame”).

    Co do kwestii ambicji – wydaje mi się, że bajki piętnują jednak dążenie do celu po trupach, a nie ambicję jako taką. Fakt, klasyczne księżniczki są jej pozbawione, ale umówmy się – w latach (i miejscu) powstawania tych filmów powszechnie akceptowanym pułapem rozwoju kobiety było założenie rodziny i dbanie o dom (o cym zresztą wspomniałaś). Księżniczki z ery renesansu dość wyraźnie NIE chcą zakładać rodzin i mieć dzieci, a w każdym razie nie na tym etapie życia (może poza Arielką). Jasmina wyraźnie mówi, że chce poznawać świat, Bella o zamążpójściu nie myśli, Pocahontas wybiega zrozpaczona z domu, kiedy ojciec jej oznajmia, że wybrał kandydata na jej męża. A że każda żyje długo i szczęśliwie ze swoim księciem, to też upatrywałabym wpływu klasycznych baśni, z pod którego Disney długo nie mógł lub nie chciał się uwolnić.

    Polubienie

    1. No tak, ale jak napisałam w poście „Piękna i Bestia” różni się od całej reszty bajek pod wieloma względami, również w kwestii Gastona jako złoczyńcy, trudno więc stawiać go na równi z całą resztą. Może nie zaznaczyłam tego wyraźnie :)

      Ja właściwie nie twierdzę, że Disney wymyślił to rozróżnienie, ale że je propaguje. Oryginalne baśnie były o wiele mroczniejsze, Disney postanowił je zmienić wedle własnego uznania i skierować do dzieci. Ten okropny schemat też można było zmienić przy odrobinie chęci, jednak zdecydowano się go zostawić. Mogę jeszcze zrozumieć ostrożność, z jaką twórcy podeszli do tworzenia Królewny Śnieżki, bo nie wiadomo było, jak pierwsza pełnoprawna animacja zostanie przyjęta przez publikę, ale gdy kolejne zaczęły odnosić sukcesy, można było zrezygnować z tego schematu. Wydaje mi się, że czekanie ze zmianą aż do ery współczesnej (z pominięciem pewnych prób i zabaw, m.in. w Pięknej i Bestii i Dzwonniku z Notre Dame) to jednak trochę za długo.

      W przypadku bajek z ery renesansu sprawa jest nieco bardziej skomplikowana (może ty masz rację, może ja, a może jeszcze ktoś inny), ale mnie się wydaje, że to tylko kolejny przejaw piętnowania kobiecej ambicji. Jak zauważyłaś, księżniczki nie chcą zakładać rodzin, mają inne cele, nie mniej jednak często z nich rezygnują, by być ze swoim księciem. Innymi słowy, mogą sobie mieć jakieś tam marzenia, pod warunkiem, że koniec końców zrezygnują z nich na rzecz założenia rodziny. I mówię tutaj tylko o pierwszych częściach, bo tak się złożyło, że kontynuacji nie oglądałam (ale nadrobię!). A przynajmniej do takich wniosków dochodzę, gdy patrzę na zakończenia:Jasmine chce wyjść za Aladyna, więc Aladyn staje się księciem (linijka, którą razem śpiewają o całkiem nowym życiu może traktować równie dobrze o ślubie, a nie żadnych przygodach), Bella też rezygnuje z przygód dla już-nie-Bestii. Co do Pocahontas masz w sumie rację, w końcu nie pojechała ze Smithem do Anglii.

      Księżniczki ery renesansu są stopniowym i powolnym przejściem z naiwnych klasycznych bohaterek do niezależnych współczesnych. Raz pozwalają im na więcej, raz na mniej. ;)

      Polubienie

      1. B.

        >Mogę jeszcze zrozumieć ostrożność, z jaką twórcy podeszli do tworzenia Królewny Śnieżki, bo nie wiadomo było, jak pierwsza pełnoprawna animacja zostanie przyjęta przez publikę, ale gdy kolejne zaczęły odnosić sukcesy, można było zrezygnować z tego schematu.
        Jeśli coś się sprzedaje, to po co to zmieniać?

        Polubienie

        1. I tu leży pies pogrzebany. Wytwórnia Disneya stanęła przed wyborem: wciskać ludziom w kółko to samo i propagować szkodliwe wzorce czy jednak sięgnąć nieco głębiej i dokonać pewnych zmian. Wybrano opcję numer 1 i właśnie ta nieodpowiedzialność mnie irytuje. Nie mniej jednak bardzo mnie cieszy, że wytwórnia poszła po rozum do głowy i oferuje nam obecnie przeróżne zabawy schematami.

          Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s