ODWAGA CZY GŁUPOTA – BOHATER W HORRORZE

niemożliwy wybór
(źródło)

Jako osoba o bujnej wyobraźni staram się unikać horrorów za wszelką cenę. Czasem trafia się jednak film albo serial, którego opis jest niezwykle zachęcający, innym razem trudno rozróżnić, czy dana produkcja mieści się jeszcze w ramach sf, czy jednak podpada już pod horror. Innymi słowy, czasem zdarzy mi się obejrzeć coś, co filmem grozy jest lub można go pod tę kategorię podciągnąć. I właśnie podczas takiego seansu zawsze rzuca mi się w oczy niesamowita głupota bohaterów. Nie chodzi nawet o to, że – jak w innych filmach – bohater podejmuje decyzję, z którą się nie zgadzam albo która z mojego punktu widzenia jest zła (w końcu jako widz mam obszerniejszą wiedzę), tylko o to, że zdaje się on wyzbywać resztek instynktu samozachowawczego.

Największą wadą horrorów jest to, że twórcy nie są konsekwentni. Z jednej strony starają się nas przestraszyć, wywołując wrażenie realności. Bohaterowie tacy jak my (młodzi ludzie, którzy mierzą się z codziennymi problemami albo niczym niewyróżniająca się rodzina) znajdują się w całkowicie przeciętnym, dobrze nam znanym otoczeniu, jak niewielkie miasto czy las. To wszystko ma oddziaływać na naszą podświadomość podczas seansu – sprawić, żeby cichutki głosik z tyłu głowy wmawiał nam „to przecież mógłbym/mogłabym być ja”. Niestety, sami sobie strzelają w stopę, tworząc bohaterów, którzy zachowują się, jakby nigdy nie widzieli żadnego horroru, co – jeśli mają być tacy jak my – jest po prostu niemożliwe. No bo, zastanówcie się, jak zareagowalibyście na wiadomość, że z psychiatryka w sąsiednim mieście uciekł seryjny morderca albo w okolicy zaczęli nagle ginąć ludzie? Na pewno nie wymykając się na imprezę w środku nocy. Co więcej, idąc na skróty przez las, który – jak dobrze wiemy – jest idealnym miejscem, żeby się zaczaić i wyciąć komuś nerkę. Ja wiem, że nastolatki nie są najmądrzejszymi stworzeniami na Ziemi, ale nie przypisujmy im inteligencji na poziomie pantofelka…

Kiedy widzę takie niedorzeczne zachowanie postaci, zdarza mi się zastanowić nad tym, co ja zrobiłabym w danej sytuacji. Staram się wziąć poprawkę na to, że bohaterowie są przerażeni albo wydaje im się, że nie mają innego wyjścia, np. kiedy burza łapie ich podczas wędrówki w lesie i postanawiają się schować w opuszczonej chatce, pomimo ostrzegawczych napisów albo krwi na ścianie. I mimo to dochodzę do zupełnie innych wniosków. Tak, jestem tchórzem, może nawet paranoiczką, ale lubię myśleć, że gdybym była bohaterką horroru, miałabym jakiekolwiek szanse na przeżycie.

Załóżmy, że z grupą znajomych trafiłabym właśnie do takiej chatki z plamami, które wskazują, że w domu odbyła się teksańska masakra piłą mechaniczną. Na zewnątrz burza trwa w najlepsze i nie zapowiada się na poprawę, w chacie nie ma zasięgu, żeby wezwać pomoc, a odważny kolega stwierdza, że te plamy i ostrzeżenia to na pewno dla żartu. Ktoś inny sugeruje, że pewnie zwierzaki stoczyły tutaj walkę, domek stoi w końcu pośrodku lasu. I wiecie co? Pewnie przyznałabym im rację, ale na wszelki wypadek zasugerowałabym zdobycie wszystkiego, co może posłużyć za broń, przeszukanie każdego pomieszczenia, zero alkoholu i opowiadania strasznych historii, no i trzymanie warty na zmianę. Tak na wszelki wypadek, w końcu zwierzaczki mogą wrócić, a nie każdy jest tak wyrozumiały jak rodzina niedźwiadków, która zastaje Złotowłosą śpiącą w ich łóżeczku. Aha, no i wszystko robimy w zwartej grupie, bo rozdzielenie się to okropny pomysł! Tak, w ten sposób przeszukamy większy teren. Tak, teoretycznie część z nas ma większą szansę na przeżycie. Ale wiecie co? Rozdzielenie się zazwyczaj oznacza ułatwienie życia psychopacie, opcjonalnie potworowi, który na nas poluje. Nawet jeśli komuś uda się uratować, to dla całej reszty będzie już za późno.

Pierwsze części Strasznego filmu były w gruncie rzeczy całkiem niezłe, w dalszych trochę przesadzili
(źródło)

No dobrze, niech ci będzie – powiecie – ale co byś zrobiła, gdyby twoje dziecko zaczęło opowiadać o potworze w szafie po wprowadzeniu się do nowego domu? Odpowiedź brzmi: nie wyprowadziłabym się. Nie tak od razu, ma się rozumieć, w końcu wydałam kupę pieniędzy na wymarzony dom, a dzieciak ma wybujałą wyobraźnię, którą pobudza stres związany z nowym miejscem. Ale pewnie popytałabym tu i tam, sprawdziła, czy w domu nie działy się jakieś nieciekawe rzeczy, co się stało z poprzednimi rodzinami, które w nim mieszkały. Jeśli dotychczas wszystko było w porządku, to nie widzę powodu dlaczego coś miałoby się w tym temacie zmienić. Jeśli w domu miało miejsce morderstwo, odbywały się w nim czarne msze albo właściciele zniknęli bez śladu – chrzanić to, zbieram manatki i wyprowadzam się na drugi koniec świata, nie zamierzam mieszkać w takim miejscu.

Wiecie, co jeszcze wydaje mi się całkiem oderwane od rzeczywistości w przypadku bohaterów? To, jak szybko czują się bezpiecznie. Ledwo udało im się umknąć z życiem, dosłownie wyrwać z uścisku psychopaty (przypomnijcie sobie, jak często psychopata i jeden z bohaterów bawią się w przeciąganie liny innym bohaterem) i zamiast uciekać, gdzie pieprz rośnie, tracą czas na przytulanie i pocieszanie. Przypominam, że psychopata jest tuż-tuż, w końcu jeszcze przed chwilą szarpał jedną z postaci za nogę, więc to nie jest najlepszy pomysł, żeby stać w miejscu.

A może to ta osławiona odwaga? Podobnie jak przeciskanie się przez wąską dziurę, która ocieka czymś obrzydliwym. Ja do najmniejszego robaka podchodzę z najwyższą ostrożnością, bo może na mnie skoczyć, co dopiero pchać się do oślizgłego kokonu potwora. Rozumiem jeszcze zbadanie z pewnej odległości, ale żeby od razu tam wskakiwać, bez planu ani broni?

Mam wrażenie, że horrory obrazują powiedzenie, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Zwłaszcza jeśli dla kogoś nie ma różnicy między odwagą a głupotą. Czy tak trudno byłoby stworzyć film grozy, w którym jedna z postaci jest zatwardziałym fanem horrorów i jej działania mają jakikolwiek sens? Nie twierdzę, że ma z niego być typowy badass, który będzie gonił potwora z piłą mechaniczną, wystarczyłoby pozbycie się większości klisz. O ile łatwiej byłoby się identyfikować z taką osobą, a o ile straszniejszy byłby sam horror!

PS Ankietę będzie można wypełnić do 30 lipca, więc jeśli ktoś miałby jeszcze ochotę, to zachęcam! :)

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Reklamy

2 uwagi do wpisu “ODWAGA CZY GŁUPOTA – BOHATER W HORRORZE

  1. Zgadam się z tym całkowicie! Mnie od razu w oczy rzucają się takie „drobnostki” i już nawet z rodziną śmiejemy się, kiedy po raz kolejny bohater zamiast uciekać, gdzie pieprz rośnie powoli idzie w kierunku miejsca, skąd dobiegają podejrzane dźwięki!
    No ludzie!

    Polubienie

    1. Największym problemem jest to, że scenarzyści nawet nie silą się na oryginalność, tylko powtarzają wszystkie schematy. Trudno się przy czymś takim nie irytować, a już o baniu się nie wspomnę ;)

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s