I TY MOŻESZ ZOSTAĆ SUPERBOHATEREM – RECENZJA BOKU NO HERO ACADEMIA


(źródło)

Superbohaterowie to wciąż temat na topie. Jakiś czas temu przygotowałam dla was zestawienie superprodukcji młodzieżowych, niedawno wspominałam o Biedronce i Czarnym Kocie, a dzisiaj opowiem wam co nieco o świeżutkim anime pt. Boku o Hero Academia (albo My Hero Academia).

Midoriya Izuku to młody chłopak, który najbardziej na świecie chciałby zostać superbohaterem. Niby nic trudnego, zważywszy na to, że Izuku żyje w świecie, w którym osiemdziesiąt procent populacji posiada supermoce, problem w tym, że należy on do pozostałych dwudziestu. Nie w głowie mu jednak się poddać, zamiast tego notuje w zeszytach wszystko, co wie na temat superbohaterów i ich mocy, licząc na to, że pewnego dnia wiedza pozwoli mu się dostać do liceum UA, czyli prestiżowej szkoły dla superbohaterów, którą ukończył jego idol – najwspanialszy superbohater wszech czasów, a także symbol pokoju – All Might. All Might dostrzega w chłopaku ukryty potencjał i postanawia mu pomóc w zrealizowaniu jego celu poprzez użyczenie mu swojej mocy.

Po opisie łatwo wywnioskować, że to ten rodzaj historii, w której obserwujemy schemat od zera do (super)bohatera. To, co jednak wyróżnia Boku no Hero Academia na tle innych tego typu produkcji to to, że Midoriya nie staje się nagle niepokonany, wręcz przeciwnie – potrafi zaatakować tylko z pełną mocą, czego jego ciało nie jest w stanie wytrzymać, a zatem kończy całkowicie bezbronny, z połamanymi kończynami. Zanim wzmocni ciało, musi więc polegać na własnym intelekcie – uczy się sprytu i tego, jak wykorzystać zdolności przyjaciół, przy okazji wyrastając na dobrego lidera. Nie byłoby to możliwe, gdyby All Might nie był tak dobrym nauczycielem. To on uczy Midoriyę (i innych), że ciężki trening, determinacja i doświadczenie pozwalają przekroczyć własne możliwości. Nie jest przy tym jednak na tyle lekkomyślny, by wmówić zwykłemu chłopakowi, że może zostać superbohaterem, nie posiadając mocy, choć to jedyne, o czym Izuku marzył przez całe życie – usłyszeć od kogoś, że może ratować ludzi, nie mając superzdolności, że jest wystarczająco dobry.


(źródło)

Warto też wspomnieć o tym, że anime kładzie nacisk na to, o czym w amerykańskich serialach i hollywoodzkich blockbusterach często się zapomina – zadaniem superbohaterów nie jest powstrzymywanie złoczyńców, a ratowanie ludzi, co jest dość subtelną różnicą. [SPOILER] Świetnie przedstawia to egzamin wstępny; wszyscy kandydaci są nastawieni na zdobywanie punktów za pokonywanie „złoczyńców”, tylko Midoriya rusza na ratunek dziewczynie, która znalazła się w tarapatach, wiedząc, że oto właśnie traci swoją wielką szansę. Bardzo ważna jest tutaj postać jednego z bohaterów, który później próbuje usprawiedliwić się sam przed sobą, że gdyby to działo się naprawdę, a nie było tylko symulacją, oczywiście postąpiłby tak samo, jak Izuku. Jednak gdy na jaw wychodzi, że za bohaterską postawę (innymi słowy ratowanie życia) dostaje się dodatkowe punkty, od razu zakłada, że Midoriya nie uratował koleżanki bezinteresownie, tylko to przewidział.[/SPOILER]

Boku no Hero Academia posiada trochę inną grafikę niż większość anime, a to dlatego, że jest inspirowane amerykańskimi komiksami o superbohaterach, czego największym przykładem jest sam All Might – wygląd i zachowanie są typowo komiksowe, a nazwy ciosów zawierają amerykańskie miasta, np. Texas Smash. Pozostałe postaci są niestety dość stereotypowe i jest to właściwie jedyny poważny zarzut, jaki mam do twórców. Nawet interesujący przekrój mocy i projektów postaci nie są w stanie ukryć stereotypowego podejścia – trochę ciamajdowaty główny bohater (który jeszcze zmężnieje), jego wróg (który w końcu stanie się jego przyjacielem), miła i urocza dziewczyna (przyszły obiekt westchnień głównego bohatera), ambitny, sztywny kolega (dobre uzupełnienie głównego bohatera) i wielu innych, będących albo silnymi, niezależnymi rywalami głównego bohatera, albo tzw. comic relief. Najbardziej intrygującymi postaciami wydają się wychowawca Izuku i główny złoczyńca, ale to pewnie dlatego, że niewiele o nich wiemy, a twórcy potraktowali ich całkiem serio.

Boku no Hero Academia to naprawdę interesująca pozycja dla fanów superbohaterskich produkcji. Choć może się wydawać dość dziecinna (w końcu to shounen nastawiony na młodszego odbiorcę), porusza ważne kwestie, które w innych produkcjach zazwyczaj się zaniedbuje. W sam raz na wakacyjny seans!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s