MIRACULOUS: TALES OF LADYBUG & CAT NOIR, CZYLI JAK UMIEJĘTNIE WYKORZYSTAĆ SCHEMATY

(źródło)

W tym roku czas przedsesyjny mnie wykańcza, więc nie wiem, jak to z postami będzie. Przypominam, że informacja o ewentualnych opóźnieniach lub brakach wpisów zawsze pojawia się na fanpejdżu, no i staram się wynagrodzić wam brak odzewu na blogu właśnie tam (choć w myśl zasady, że nieszczęścia chodzą parami, zaczynam mieć problemy z internetem). Nie mniej jednak zaglądajcie tam od czasu do czasu, bo nie chcę, żebyście myśleli, że was olewam.

Przy okazji narzekania na kondycję seriali młodzieżowych, Maromira podrzuciła mi tę nową kreskówkę i jestem jej za to niesamowicie wdzięczna, bo podczas oglądania bawiłam się przednio! Tak się złożyło, że nie miałam dużo wolnego czasu, więc krótkie, dwudziestominutowe odcinki pasowały jak ulał, żeby zaspokoić popkulturowy głód.

Sama bajka jest rezultatem współpracy francusko-japońsko-koreańskiej i została wypuszczona w trzech wersjach językowych: angielskiej, francuskiej i koreańskiej, a na Disney Channel dostępna jest z polskim dubbingiem, ale nie przypadł mi on do gustu, angielski za to był fantastyczny, dlatego w recenzji przeplatają się angielskie i polskie nazwy własne (Bryce Papenbrook jako Cat Noir brzmi perfekcyjnie!).

Miraculous: Tales of Ladybug & Cat Noir (po polsku Miraculum: Biedronka i Czarny Kot) to opowieść o przygodach Marinette i Adriena – dwójki gimnazjalistów, którzy jako Biedronka i Czarny Kot walczą ze złoczyńcami tworzonymi przez Hawkmotha (pl. Władcę Ciem). Hawkmoth robi wszystko, by skraść ich miraculouses, czyli artefakty, które pozwalają im na przemianę w superbohaterów. Mamy też udany wątek romantyczny (a wiecie, że zazwyczaj ich nie znoszę), bo Marinette jest po uszy zakochana w Adrienie, który z kolei świata nie widzi poza Biedronką, nie zdając sobie sprawy z tego, że Biedronka to jego koleżanka z klasy.

Myślę, że z opisu łatwo można wywnioskować, że odcinki charakteryzują się pewnym schematem – zwykłe życie gimnazjalistów (szkoła, znajomi, hobby) przerywa pojawienie się superzłoczyńcy, którego powstrzymać muszą Biedronka i Czarny Kot. Gdy już im się to uda, Hawkmoth odgraża się, że „to jeszcze nie koniec!”, a w międzyczasie Marinette wpada na rozwiązanie problemu, który pojawił się na początku albo uczy się na własnych błędach na przykład, że są sprawy ważniejsze niż zaproszenie chłopaka na randkę.

cw4_erawaaa8y6w
(źródło)

Brzmi to może średnio zachęcająco i najpewniej uznałabym tę kreskówkę za jedną z wielu, gdyby nie dwie istotne kwestie. Po pierwsze: postaci. Na pierwszy rzut oka mamy powtórkę z rozrywki, czyli sympatyczną, ale nieśmiałą główną bohaterkę, która o względy klasowego przystojniaka rywalizuje z typową wredną laską. Jednakże schematyczna jest tutaj tylko ta ostatnia – bogata blondynka, która czuje się bezkarna, bo jej tatuś jest burmistrzem. Marinette i Adrien są dość nieśmiali i, z braku polskiego odpowiednika, całkiem awkward, ale już Biedronka i Czarny Kot pozwalają im w pełni rozwinąć skrzydła. Marinette okazuje się inteligentna i pewna siebie (momentami podpada nawet pod Mary Sue), ale nie znaczy to, że nie popełnia błędów, na przykład kiedy ma chronić Chloe, która dręczy ją od kilku lat. Czarny Kot to z kolei straszny flirciarz, który podrywa Biedronkę w niesamowicie uroczy sposób, ale to naprawdę odważny chłopak i lojalny przyjaciel. Niesamowicie interesująca jest ta różnica w zachowaniach na linii gimnazjalista-superbohater, której mamy okazję się przyjrzeć. Gdyby nie tak niesamowicie sympatyczne postaci i świetna chemia między nimi, kreskówka wiele by na tym straciła.

Po drugie: miejsce akcji i różnorodność złoczyńców. Amerykanie mają wreszcie chwilę przerwy od ciągłych ataków, dostaje się zatem Francuzom. I wiecie co? Naprawdę fajnie jest popatrzeć na inne krajobrazy, a w szczególności na to, jak je niszczą. Nawet jeśli jest to spojrzenie dość stereotypowe – wieża Eiffla pokazywana jest nieco zbyt często, a wśród czarnych charakterów musi trafić się mim. A zbirów nasyłanych przez Hawkmotha, którego supermocą jest dawanie ludziom mocy i zamienianie ich w złoczyńców, mamy całą gamę, i to dość różnorodną. Pojawiają się tacy, jak Rogercop, którzy nawiązują do popkultury, tacy, których nazwy, stroje czy supermoce podchodzą pod parodię (Pan Gołąb) i tacy, których wybór ich mocy jest naprawdę interesujący (Lady Wifi albo Lalkarka).

Tak więc jeśli potrzebujecie czegoś przyjemnego do obejrzenia, nie wahajcie się ani chwili, bo przygody Biedronki i Czarnego Kota są fantastyczne, nawet jeśli czasem nieco zbyt schematyczne albo naiwne. A drugi i trzeci sezon zostały już podobno zamówione…

Zapisz

Reklamy

4 uwagi do wpisu “MIRACULOUS: TALES OF LADYBUG & CAT NOIR, CZYLI JAK UMIEJĘTNIE WYKORZYSTAĆ SCHEMATY

  1. Maromira

    Czyli jak widzę trafnie podpowiedziałam:) Cieszy mnie to – im większa ilość osób się dowie o tej ciekawej produkcji, tym lepiej.
    Co do drugiego sezonu, to ma być podobno w październiku – już nie mogę się doczekać :)

    Polubienie

    1. Bardzo trafnie, strasznie ci dziękuję! :)
      Szukałam informacji i natrafiłam tylko na to, że drugi i trzeci sezon zostały oficjalnie potwierdzone. Drugi ma zostać wyemitowany w 2017 i mieć trzy odcinki specjalne, które będą znacznie dłuższe.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s