DRAMAWORLD – CUDOWNA AUTOPARODIA K-DRAMY

(źródło)

Zanim przejdę do recenzji, przypomnę tylko szybciutko, że informacje o opóźnieniach albo braku nowego wpisu zawsze zamieszczam na fanpejdżu; macie go obok, po prawej stronie.

Pamiętacie jeszcze newsa o Dramaworld, czyli dziesięcioodcinkowej produkcji amerykańsko-koreańskiej, której nie mogłam się doczekać? Miałam rację, moi drodzy, bo sam serial jest znakomity i co najważniejsze – nie tylko dla fanów dram, choć im najpewniej nie umknie żaden smaczek.

Zacznijmy może od krótkiego opisu. Claire (w roli przeuroczej fangirl wystąpiła Liv Hewson) nie widzi świata poza koreańskimi dramami. Całe dnie spędza wpatrzona w ekran smartfona, zaniedbując przy tym pozostałe aspekty swojego życia. Na skutek pewnego wypadku zostaje wciągnięta w sam środek oglądanej właśnie dramy, a właściwie do Dramaworld, czyli – jak sama nazwa wskazuje – świata, w którym rozgrywają się wszystkie koreańskie seriale. Tam Claire, uzbrojona w podręcznik wszystkich praw Dramaworld, zasila szeregi tak zwanych Facilitators, czyli osób, których zadaniem jest doprowadzenie do szczęśliwego zakończenia. Claire stara się jak może, ale jej interwencja często przynosi opłakane skutki.

To, co czyni Dramaworld niezwykłą produkcją, to fakt, że zarazem jest i nie jest zwykłą dramą. Dla ułatwienia możemy przyjąć, że na serial składają się dwie części – typowa drama i jej fantastyczna autoparodia. Właściwa drama, jak i jej bohaterowie są straszliwie schematyczni (jak w każdej romantycznej k-dramie): mamy mrukliwego bogacza, który nie chce przejąć rodzinnego biznesu, czym naraża się wyrachowanej matce, mamy jego wredną przyjaciółkę, która nie cofnie się przed niczym, żeby stać się dla niego kimś więcej, mamy też uroczą, słodką i niewinną pracownicę, w której przeznaczone jest mu się zakochać.


(źródło)

I wtedy zjawia się Claire ze swoim młodzieńczym entuzjazmem i myślą, że oto właśnie w jej życiu dzieje się coś ekscytującego. Liv Hewson nie ma może ogromnego aktorskiego doświadczenia, ale sprawdziła się fenomenalnie w swojej roli, od razu zyskując moją sympatię, a jest to nie lada wyczyn, bo zazwyczaj nie toleruję głównych bohaterek, czy to w dramach, czy serialach, czy anime (pamiętacie jeszcze moje narzekania na temat głównych bohaterek odwróconego haremu?). Mamy też Setha, który wprowadza Claire w arkana facilitating.

Prawdziwą siłą tej produkcji jest to, że śmieje się sama z siebie, ale w lekki i niewymuszony sposób. Były momenty, że chciałam więcej autoparodii, bo w dramach z gatunku komedii romantycznych nie brak materiału do wyśmiania, ale w gruncie rzeczy cieszę się, że tak się nie stało – dzięki temu zachowano równowagę, żarty były świetne, no i zostawiono otwartą furtkę na drugi sezon. Obyśmy się go doczekali!

Tak naprawdę Dramaworld jest dla dram tym, czym Galavant jest dla heroic fantasy, a Crazy Ex-Girlfriend dla komedii romantycznej, tyle że brakuje w nim piosenek. No dobra, jest karaoke. Polecam wszystkim, a dla fanów k-dram to pozycja obowiązkowa.

Dla uzupełnienia możecie się zapoznać z wpisem o schematach w azjatyckich dramach na przykładzie Bromance. W Dramaworld pojawia się ich aż 5 (plus takie, których w Bromance akurat nie było). Zgadniecie które?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s