SERIALE – PODSUMOWANIE PREMIER SEZONU 2015/2016

(źródło)

Sezon zbliża się powoli ku końcowi, pora więc przejrzeć to, co zaoferowano nam na przełomie 2015/2016. Chcecie też przegląd dotyczący obecnych sezonów pozostałych seriali, które oglądam?

DC’S LEGENDS OF TOMORROW

Jeszcze przed premierą kolega opisał go jako serial o grupie nieistotnych bohaterów, których nikt nie chce oglądać i, cóż, po kilkunastu odcinkach muszę przyznać mu rację – to naprawdę kiepski spin-off. Idealny przykład tego, że zamiast zostawić sympatyczne postaci, gdzie ich miejsce, twórcy wolą zebrać je do kupy i wyciągnąć od fanów pieniądze (pisałam o tym tutaj). Wszyscy bohaterowie zostali niesamowicie spłyceni, bo jest ich po prostu zbyt wielu, by każdemu dać porządną szansę na rozwój. Same podróże w czasie, dla których zdecydowałam się oglądać LoT (i dla Brandona Routha, bo mam do niego straszną słabość od czasów Partners), w dużej mierze wyszły nijako. Od razu widać, że większość budżetu poszła na efekty specjalne związane z supermocami. A bez znajomości Arrow i The Flash nie ma się, co za niego zabierać.

Odpuszczam, i to z ogromną ulgą, nie dobrnąwszy nawet do końca sezonu.

QUANTICO(źródło)

Quantico to przykład guilty pleasure, który, pomimo średniego początku, ładnie się rozwinął i potrafi trzymać w napięciu. Bardzo mnie cieszy, że nie ciągnięto przez cały sezon wątku wrobienia Alex w terroryzm, wręcz przeciwnie – ruszono akcję do przodu. Dobrze, że w drugiej połowie zdecydowano się ograniczyć do minimum romanse i konflikty niczym z Mody na Sukces, bo serial tylko na tym zyskał. Ciekawsze od głównego wątku są i tak sceny szkolenia w Quantico, podczas których zawsze dzieje się coś niespodziewanego. Niestety szkolenie niedługo dobiegnie końca, pozostaje więc zapytać, czym zostanie zastąpione i czy tytuł wciąż będzie miał sens?

Zazwyczaj seriale, w których podejrzani są wszyscy i zakrawa to na paranoję, jak Pretty Little Liars czy How to Get Away with Murder, szybko mnie męczą, Quantico daje jednak radę. Na pewno obejrzę do końca sezonu, a potem zobaczymy.

THE FAMILY(źródło)

Według mnie najlepszy dramat tego sezonu. Niezwykle interesujący serial, w którym nic nie jest oczywiste, a każdy bohater ma swoje tajemnice (ale scenariusz jest poprowadzony z wyczuciem, z czym problem ma np. Quantico). Liam James w roli Adama jest… fascynująco niepokojący, najprościej będzie go chyba opisać słowem creepy (szkoda, że nie mamy polskiego odpowiednika), całą resztę aktorów zostawia daleko w tyle, nie znaczy to jednak, że sobie nie radzą; Liam jest po prostu tak dobry jako nastolatek, który wraca do domu po dziesięciu latach niewoli.

Oglądalność niestety nie powala na kolana, ale jeśli drugi sezon zostanie zamówiony, na pewno go obejrzę!

Edit (13.05.2016): Serial niestety został anulowany. Wielka szkoda.

CRAZY EX-GIRLFRIEND
(źródło)

Przyznam szczerze, że zwiastun całkowicie zniechęcił mnie do tej produkcji i gdyby nie Gosiarella, nie zdecydowałabym się na obejrzenie serialu o kobiecie, która w ciągu jednego dnia zmienia całe swoje życie i postanawia przenieść się do małej mieściny, gdzie – tak się przypadkiem składa – mieszka jej pierwsza miłość. Myślałam, że postać Rebeki będzie mnie irytowała tą swoją obsesją, ale przez większość czasu było mi jej po prostu żal. No i osobą, która o wiele bardziej zasługuje na określenie mianem „walnięta”, jest jej przyjaciółka Paula.

Tak naprawdę Crazy Ex-Girlfriend to ciekawe (i zabawne, ale tak niewymuszenie zabawne) spojrzenie na komedię romantyczną, w której główną rolę odgrywa wredna jędza starająca się rozdzielić zakochanych. Ten serial to też musical ze świetnymi, prześmiewczymi piosenkami (zdecydowanie najjaśniejszy punkt serialu) – znajdziecie tam naprawdę wszystko, od piosenki disco polo na temat biseksualizmu (Getting Bi) po piosenkę w klimatach typowo bajkowych, kiedy Rebeka uświadamia sobie, że zamiast księżniczką jest złą wiedźmą (I’m The Villain).

Jeśli będzie drugi sezon, pewnie obejrzę, choćby dla samych piosenek.

THE MAGICIANS

(źródło)

A to z kolei największe rozczarowanie sezonu. Jak wspominałam, oceniając ostatnio kondycję młodzieżówek, naprawdę lubię produkcje o magii, więc miałam duże oczekiwania, pomimo kiepskich recenzji książek (których nie czytałam i już nie zamierzam tego zmieniać). Trafiło się trochę ciekawych pomysłów, jednakże przez większość czasu serial jest po prostu nijaki: bohaterowie są strasznie płytcy i schematyczni, a fabuła jest poprzetykana kiepskimi zapychaczami.

Jest na tyle źle, że nie wrócę w drugim sezonie.

WYNONNA EARP

(źródło)

O pierwszym wrażeniu wspominałam na fanpejdżu i zdania nie zmieniłam. Nie jest to może najbardziej ambitna produkcja, ale to świetny guilty pleasure, który kojarzy mi się z dobrymi sezonami Supernatural. Melanie Scrofano świetnie spisuje się w roli Wynonny Earp, podobnie zresztą Tim Rozon jako Doc Holliday. A Michael Eklund ma świetną charakteryzację jako Bobo (niezwykle groźne imię dla niezwykle groźnego demona…). Bardzo chętnie wracam co tydzień do nowych odcinków. Jest lekko, zabawnie i przyjemnie.

Jeśli tylko będzie drugi sezon, na bank go obejrzę.

THE CATCH

(źródło)

Na The Catch wpadłam właściwie przypadkiem i jak na razie nie żałuję, choć do produkcji Shondy Rhimes podchodzę zazwyczaj z ostrożnością. Interesująca zabawa w kotka i myszkę między prywatną panią detektyw i oszustem, który udawał jej narzeczonego przez bodajże rok.

Zaczęło się bardzo fajnie, potem niestety jakość trochę spadła – Alice zbyt szybko uwierzyła w szczerość uczuć człowieka, który tak długo ją oszukiwał. Muszę przyznać, że Mireille Enos jako Alice działa mi na nerwy. Wygląda, jakby przesadziła z botoksem i nie była w stanie robić absolutnie niczego poza mruganiem i ruszaniem ustami.

Podobnie jak w przypadku Quantico, zaczekam do końca sezonu, a potem podejmę decyzję, czy kontynuować oglądanie, czy jednak sobie odpuścić.

Edit (13.05.2016): Sezon 2 zamówiony.

LUCIFER

(źródło)

Lucifer miał swoje wzloty i upadki, ale mimo wszystko Tom Ellis jako diabeł jest fenomenalny. Z jednej strony mamy zwykły procedural z wątkiem paranormalnym (takie zawsze są dość schematyczne), ale już wybór spraw tygodnia robił się coraz bardziej interesujący, a bezpośredniość, z jaką Lucyfer powtarzał, że jest diabłem, była wyjątkowo odświeżająca, biorąc pod uwagę, że takie tajemnice zawsze się ukrywa (dość niestarannie, bo przecież prędzej czy później wychodzą na światło dzienne).

Na pewno wrócę do drugiego sezonu, pomimo kiepskiego cliffhangera.

SECOND CHANCE

(źródło)

Kolejny procedural z wątkiem paranormalnym. Nie było źle, tyle że jeszcze schematyczniej niż w Luciferze. Nie wykorzystano odpowiednio potencjału, przez co oglądalność też była niewielka. Dobrze chociaż, że twórcy zdawali sobie z tego sprawę i w finale zamknęli większość wątków.

Drugiego sezonu na pewno nie będzie, więc nie ma do czego wracać. A gdyby było, pewnie i tak bym się nie odważyła.

HEROES REBORN

(źródło)

Było słabo, schematycznie i nijako. Do końca dobrnęłam tylko ze względu na pamięć o początkach. Ta kontynuacja była nikomu niepotrzebna.

Dobrze, że nie będzie drugiego sezonu.

LIMITLESS


(źródło)

Na koniec zostawiam jedną z najlepszych premier tego sezonu. Fantastyczny serial! Chyba nie ma w nim czegoś, co by mi się nie podobało. Jest to jedyny procedural, w którym traktowanie nowego, wartościowego nabytku FBI (czy policji, czy CIA, czy jakiejkolwiek innej organizacji, z którą mamy do czynienia w proceduralach) ma sens, tzn. zamykają go w biurze, a nie wysyłają do niebezpiecznych misji. To, że Brian jest na tyle sprytny, żeby się wymknąć, to już co innego. Poza tym Bradley Cooper zawsze na plus, zwłaszcza że dostał tutaj świetną rolę.

Drugi sezon obejrzę na sto procent.

Edit (26.05.2016): Serial skasowano. Co się z tym światem dzieje?

REASUMUJĄC

Odnoszę wrażenie, że tematem przewodnim sezonu jest zmarnowany potencjał, bo stacje zaoferowały seriale z naprawdę ciekawą fabułą, tyle że niedopracowane.

W tym sezonie spotkały mnie dwa ogromne rozczarowania (The Magicians, Heroes Reborn), dwie fantastyczne niespodzianki (The Family, Limitless), dwa seriale, co do których nie miałam większych oczekiwań i z pewnością nie będę ich oglądać (DC’s Legends of Tomorrow, Second Chance), trzy seriale, które są po prostu w porządku (Crazy Ex-Girlfriend, Lucifer, Wynonna Earp) i dwa, co do których jeszcze się nie zdecydowałam (The Catch, Quantico).

PS. Tak, jestem uzależniona od seriali.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “SERIALE – PODSUMOWANIE PREMIER SEZONU 2015/2016

    1. Drugi sezon nie został jeszcze zamówiony przez stację, ogłoszenie nastąpi dopiero w drugiej połowie maja. Jeśli zostanie zamówiony, a mam nadzieję, że tak się stanie, serial prawdopodobnie zacznie emisję końcem września lub początkiem października.

      Polubienie

  1. Nie oglądałam Limitless, Second Chance, Wynonny Earp i The Catch, a z pozostałymi w większości się zgadzam. Strasznie się cieszę, że obejrzałaś „Crazy Ex-Girlfriend” i Ci się podobało! Paula faktycznie jest zdrowo szurnięta, ale Rebecca bardziej mniej bawiła – jest zwariowanie było urocze. Przy okazji uwielbiam Grega, choć też ma swoje wady. I oczywiście piosenki <3 Widać, że mi jeszcze obsesja nie przeszła. The Magicians było okropne i nie miałam siły tego ciągnąć. Strasznie żałuję, że zaprzepaścili całkiem niezły pomysł. A i pochwalę się, bo przez Ciebie zaczęłam już oglądać "The Family"

    Polubienie

    1. Oj, no to „Limitless” polecam, bo jest fantastyczne (tylko najpierw trzeba film obejrzeć, choć ma dużo poważniejszy klimat), a „Wynnona” to taka miła odskocznia od codzienności. „Second Chance” i „The Catch” można odpuścić, bo nie są zbyt porywające (złe też nie, są co najwyżej „w porządku”, jak większość seriali w tym sezonie i chyba każdym innym też).
      Rachel Bloom świetnie się spisała w roli Rebeki – nie można jej nie lubić, nawet kiedy śpiewa o noszeniu sukienki zrobionej ze skóry Valencii. A Greg był przeuroczy, zwłaszcza w porównaniu z Joshem; zupełnie nie rozumiem, co dziewczyny w nim widziały xD „I’m the Villain” i „Getting Bi” cały czas chodzą mi po głowie xD Tylko że po bingewatchingu miałam lekkie wyrzuty sumienia, bo gdyby nie tak niesamowite piosenki serial przypominałby trochę telenowelę
      O, no i jak ci się podoba „The Family”?

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s