O BRACIACH LOSOWANYCH Z MASZYNY Z ZABAWKAMI, CZYLI W ŚWIECIE ONIICHAN, GACHA

(źródło)

Jeżeli jako dziecko marzyliście o starszym rodzeństwie i wmówiono wam, że na to już za późno, zostaliście oszukani. Wasi rodzice po prostu nie chcieli, byście się dowiedzieli o maszynie, która takie cuda umożliwia.

Miko (Suzuki Rio) miała pecha urodzić się w niezbyt zamożnej rodzinie. Co więcej jest jej jedynym rozgarniętym członkiem, więc to na nią spadają wszelkie domowe obowiązki. Aż pewnego dnia ma dość. I w sumie nic w tym dziwnego, bo Miko to tylko uczennica podstawówki. Marzy o miłym starszym bracie, który by się nią opiekował, tak jak to ma miejsce w przypadku wszystkich jej koleżanek, ale wie, że to marzenie ściętej głowy. Wtedy dowiaduje się o maszynie, w której można wylosować starszego brata. Zastosowawszy się do wszystkich wytycznych, rano znajduje w wannie półnagiego chłopaka (Kishi Yuta). Problem w tym, że nie zamierza on zostać jej wymarzonym bratem.

Oniichan, gacha to lekki, mocno odrealniony, japoński procedural, na który składa się dwanaście około 20-minutowych odcinków. Większość z nich przedstawia krótką historię innego brata, bo Toi – choć nie zamierza zostać z Miko – oferuje jej pomoc w znalezieniu tego odpowiedniego, wymarzonego braciszka, a główny wątek rozwija się powoli w tle. Muszę przyznać, że pierwszych kilku braci było całkiem ciekawym pomysłem, niestety z każdym kolejnym odcinkiem wydawali się oni mocno przesadzeni, a całość zaczynała nużyć. Drama jest naprawdę krótka, ale nie zaszkodziłoby jeszcze troszeczkę ją skrócić albo skupić się w ostatnich odcinkach tylko i wyłącznie na rozwijaniu wątku głównego, już bez pobocznych braciszków.


Miko trzyma w ręce przyszłego braciszka
(źródło)

Z braćmi (tyle że już nie Miko, a jej koleżanki) mam jeszcze jeden poważny problem – prawie wszystkie ich kwestie są śpiewane, choć zupełnie nie mają ku temu predyspozycji. Naprawdę nie da się ich słuchać. Nie rozumiem, czy tak trudno było znaleźć pięciu chłopaków z dobrymi głosami, czy nie można było dać im kwestii mówionych. Zdecydowanie podniosłoby to jakość całej dramy, która tak na dobrą sprawę jest całkiem niezła.

Oniichan, gacha ma naprawdę oryginalną fabułę, tyle że bohaterowie są bardzo schematyczni. Mama Miko to zakręcona mangaczka, starsza siostra interesuje się wyłącznie cosplayem i chłopakami, a młodsze rodzeństwo wiecznie sprawia kłopoty. Nawet wśród koleżanek, z którymi Miko uczy się baletu, jest jedna bogata pannica, która zadziera nosa (choć z czasem okazuje się, że nie jest taka zła, jakby się mogło wydawać). Nie wspomnę już o braciach, którzy są uosobieniami jednej, konkretnej cechy (każdy innej, ma się rozumieć). Zdaje się, że tylko Miko i jej najlepsza koleżanka Yotsuba są świetnie wykreowane, bo, chociaż są zaradne i nad wiek dojrzałe, to wciąż zachowują się jak małe dziewczynki (ale nie takie przesłodzone). Co więcej Suzuki Rio świetnie spisała się jak na 10-latkę, odgrywając rolę Miko, więc wróżę jej naprawdę udaną karierę aktorską w przyszłości.

Tym, co spodobało mi się najbardziej w całej dramie jest scenografia. Bo i akcja nie rozgrywa się w Japonii, tylko w jakimś bezimiennym świecie, i to doskonale da się odczuć w każdej scenie. Przedsmak macie na fotografiach, które wrzuciłam do recenzji – tak właśnie wygląda świat i mieszkanie, w którym żyje Miko. Nawet jeżeli nie jesteście zainteresowani samą dramą, którą naprawdę polecam (tylko przewijajcie piosenki!), uruchomcie losowy odcinek, żeby przyjrzeć się jak świetnie spisały się osoby odpowiedzialne za stronę wizualną.

Rodzina w komplecie
(źródło)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s