JAKA ŁADNA TA WYDMUSZKA! – O WSPÓŁCZESNYCH FILMACH FANTASTYCZNYCH

790x395_nom868(źródło)

Wiecie, co łączy takie filmy, jak Dracula. Historia nieznana (2014), Jupiter: Intronizacja (2015), Więzień Labiryntu (2014) i kontynuacja, Piksele (2015), Siódmy syn (2014) oraz wiele, wiele innych? Po pierwsze: powstały całkiem niedawno, po drugie: mają porządne efekty specjalne, po trzecie: nie mają do zaoferowania nic oprócz CGI i po czwarte: ich twórcy traktują widzów jak kompletnych idiotów.

Nietrudno zauważyć, że w ciągu ostatnich lat znacznie zwiększyła się popularność filmów fantastycznych, a co za tym idzie zwiększyła się też ich ilość. Nic w tym dziwnego, skoro nowoczesne osiągnięcia techniki pozwalają nam tworzyć naprawdę realistyczne efekty specjalne, a większość ludzi woli obejrzeć coś lekkiego, co pozwoli im się oderwać od rzeczywistości. Wiążą się z tym coraz większe budżety filmowe, tyle że są one niewłaściwie wykorzystywane, co wywołuje efekt, który lubię nazywać „wydmuszką”.

Zdecydowaną większość budżetu przeznacza się na tworzenie komputerowych efektów specjalnych i gaże znanych aktorów, dostajemy więc prawdziwą ucztę dla oczu. Niestety studia filmowe coraz częściej uznają, że te dwa aspekty stanowią gwarancję wysokich zarobków, naciskają więc na twórców, by skupili się właśnie na nich, zaniedbując pozostałe, w tym najważniejszy z nich wszystkich – scenariusz. Nie dość, że scenarzyści często mają mało czasu, bo trzeba kuć żelazo póki gorące (obecnie trwa moda na ekranizowanie powieści młodzieżowych i tworzenie produkcji opartych na komiksach), to jeszcze naciska się na nich, by wprowadzali ogromne uproszczenia. Nie wolno im komplikować fabuły, a świat przedstawiony i sami bohaterowie muszą być czarno-biali, nie ma miejsca na osoby czy zachowania wątpliwe moralnie ani na wprowadzanie sytuacji, które utrudniają życie bohaterom; wszystko musi iść jak z płatka.

SPOILER! Spójrzcie chociażby na to, co pokazano nam w Więźniu Labiryntu: Próbach ognia – kiedy jednego z bohaterów zadrapał Poparzeniec i stało się oczywiste, że będzie spowalniał całą resztę, żadnemu z nich nie przyszło do głowy, żeby zostawić go na pastwę losu, a kiedy było już wiadomo, że nie przeżyje, zostawili mu jedyną broń, jaką posiadali, żeby odebrał sobie życie i nawet nie pomyśleli, żeby po nią wrócić. Co tam, że ponoć już dawno nikomu nie udało się przeżyć przejścia przez pustynię, jak powszechnie wiadomo, nastolatkowie mają w sobie ogromne pokłady szczęścia, więc niemal od razu trafiają do opuszczonego budynku, w którym znajdują wszystko to, co potrzebne, a grupie poszukiwawczej przez myśl nie przejdzie, że właśnie tam mogli przeczekać burzę piaskową. Nawet kiedy włączyli światło w całym budynku. Nie no, serio? KONIEC SPOILERA!

jupiter-ascending-feat-1-970x545(źródło)

Z jednej strony uproszczenia stosuje się dlatego, że biedni widzowie filmów fantastycznych do najmądrzejszych nie należą i mogliby się pogubić w zawiłościach fabuły, co z kolei przełożyłoby się na słabe oceny, kiepskie recenzje, a co za tym idzie niski dochód ze sprzedaży biletów. A z drugiej – jakoś trzeba zrobić miejsce na obowiązkowe wątki miłosne i jak najwięcej żartów (choć często niewysokich lotów, jak choćby w Pikselach). Pamiętacie ekranizację Harry’ego Pottera i Zakonu Fenika? Wycięto ważne sceny, tylko po to, żeby znaleźć miejsce na psikusy wykręcane Filchowi przez bliźniaków. Psikusy, których w książce nie było.

Do kin trafiają zatem opowieści pełne przepychu, z zapierającymi dech krajobrazami i naszymi ulubionymi aktorami. Tylko co z tego, jeżeli na takich filmach można się dobrze bawić wyłącznie pod warunkiem, że przed seansem wyłączy się mózg. W przeciwnym razie będziemy zgrzytali zębami za każdym razem, kiedy bohaterowie (bardzo schematyczni zresztą, bo nie ma czasu ani potrzeby bawić się w oryginalność) zachowają się nielogicznie (więc prawie cały czas) albo kiedy fabuła nie ma sensu (znowu – prawie cały czas). Co więcej podczas oglądania każdego filmu towarzyszy nam uczucie, że już to gdzieś widzieliśmy. I widzieliśmy, bo fabułę opiera się na zagraniach, które sprawdziły się w poprzednich filmach. Dostaliśmy Katniss (Igrzyska Śmierci) – silną postać nastolatki, która potrafi skopać tyłek, w jej ślad zaraz poszły Tris (Niezgodna) i Clary (Dary Anioła). Oczywiście w dwóch ostatnich pojawił się też romans z tajemniczym nastolatkiem – bo czemu nie, skoro sprawdziło się w Zmierzchu.

W efekcie dostajemy wydmuszki – ładne na zewnątrz, ale puste w środku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s