OD NADMIARU SŁODYCZY MOŻE ZEMDLIĆ, CZYLI O GŁÓWNEJ BOHATERCE ODWRÓCONEGO HAREMU


Księżniczka Yona w Akatsuki no Yona jako jedyna z poniższych bohaterek pozytywnie zaskakuje
(źródło)

Pod koniec wakacji potrzebowałam czegoś lekkiego, co osłodziłoby mi oczekiwanie na powrót seriali, postanowiłam więc odhaczyć kilka pozycji z listy anime do obejrzenia, która w ostatnim czasie niebezpiecznie się wydłużyła. Nie znalazłam na niej nic lżejszego od odwróconego haremu, a że nie chciało mi się powtarzać w kilku recenzjach, pojawił się pomysł na ten wpis.

O haremie napisałam kilka słów w gatunkach mangi i anime, choć zapomniałam tam użyć słowa odwrócony harem (ang. reverse harem), co już poprawiłam, ale na wszelki wypadek wyjaśnię też tutaj. Przyjęło się, że harem określa jednego mężczyznę otoczonego kobietami, zatem odwrócony harem to wielu mężczyzn skupionych wokół jednej kobiety, która zazwyczaj jest pod jakimś względem wyjątkowa. Problem w tym, że jej wyjątkowość często stanowi jedynie pretekst do otoczenia jej mężczyznami, których zadaniem jest chronić ją za wszelką cenę. Oczywiście biedne dziewczę zupełnie nie zdaje sobie sprawy, na co ją stać.

Przytoczę kilka przykładów, żebyście nie mówili, że zmyślam. Cały poniższy akapit zawiera spoilery jak stąd na koniec świata. Można spokojnie przeskoczyć do następnego.

Amnesię oglądałam tylko dla tych cudnych oczu
(źródło)

W Kamigami no Asobi główna bohaterka jest ludzką dziewczyną, którą otaczają bogowie z różnych mitologii. Jej zadaniem jest ukazać bogom, jak wiele warci są ludzie i dzięki temu powstrzymać koniec świata (no ba). W Akatsuki no Yona księżniczka musi uciec z pałacu podczas zamachu stanu, by ratować własne życie. Nieco później okazuje się, że jest reinkarnacją założyciela oraz pierwszego władcy kraju, który tak naprawdę był czerwonym smokiem (no wiecie, takim dużym, z łuską, co zstąpił z nieba – pamiętajcie, że w Azji smoki są bardzo szanowanymi istotami, które niewiele różnią się od bogów). Zamierza więc odnaleźć potomków czterech smoków, których rody przyrzekły bronić czerwonego smoka. W Hakuouki przebrana za mężczyznę Chizuru udaje się do stolicy, by odnaleźć ojca. Tam trafia na grupę samurajów pod nazwą Shinsengumi. Po pewnym czasie okazuje się, że dziewczyna pochodzi z rodu demonów, a że kobiety-demony to rzadkość, pozostałe rody chcą ją sobie przywłaszczyć. Hiiro no Kakera przedstawia losy Tamaki, która jest potomkinią księżniczki Tamayori – jako jedyna może zapieczętować potężnego demona Onikirimaru, aby powstrzymać go przed doprowadzeniem do końca świata (znowu!). Diabolik Lovers to w ogóle dno i sto metrów mułu, przez które nie przebrnęłam, a jak możecie się domyślić po poprzednich tytułach wytworzyłam dość sporą odporność na głupoty. Całe anime składa się właściwie ze scen wysysania krwi z blond dziewczęcia przez wampiry, z którymi została zmuszona zamieszkać. W piętnastominutowym odcinku takich scen było średnio 3. Dla odmiany akcja Uta no Prince-sama toczy się w elitarnej szkole, która kształci przyszłych idoli i kompozytorów. Haruka okazuje się być wyjątkowo uzdolnioną kompozytorką, o którą zaczyna walczyć aż siedmiu aspirujących idoli. W Amnesia główna bohaterka nie zasłużyła nawet na nadanie jej imienia, wszyscy zwracają się do niej „ej, ty”, a wyjątkowa jest dlatego, że jako jedyna widzi duszka Oriona i za każdym razem, kiedy umiera przenosi się do alternatywnego świata, który nieco różni się od poprzedniego (czytaj: ma w nim innego chłopaka). A Brothers Conflict… nijak ma się do tego schematu (nie to, żeby to dobrze o nim świadczyło, bo jest jednym z najgłupszych, najbardziej schematycznych anime, jakie w życiu obejrzałam). Ojciec Emy ożenił się z kobietą, która ma 13 synów (wciąż jest piękna, młoda i chudziutka, hip, hip, hurra, niech żyje realizm w anime!), przez co biedne dziewczątko musiało z nimi zamieszkać, a oni już w pierwszym odcinku się nią zachwycili.


Dziewczyna, która podbiła serca bogów z całego świata i powstrzymała koniec świata w Kamigami no Asobi
(źródło)

Ponarzekałam sobie trochę, ale teraz już wiecie, że nie przesadzałam. Tyle tylko, że ta wyjątkowość jest najmniej irytującą cechą głównej bohaterki, która tak naprawdę wcale się nie rzuca w oczy, chyba że mowa o Uta no Prince-sama, gdzie młodziutka, niedoświadczona kompozytorka (w końcu ona dopiero zaczęła naukę, obstawiam więc, że nie ma nawet dwudziestu lat) jest rozchwytywana przez najpopularniejsze zespoły w kraju.

Otóż, moi drodzy, Japończycy mają pewien typ kobiety, dla którego głowy traci cały naród, typ tak odrealniony od rzeczywistości, że aż śmieszny.

Brace yourselves! Oto przepis na doskonałą bohaterkę w haremie.

Po pierwsze: musi być – oczywiście – piękna (choć ze względu na kolejne cechy, skłaniałabym się raczej ku określeniu śliczna), ale to piękno musi być naturalne, zatem z kosmetyków tylko kremy nawilżające i okazjonalnie błyszczyk. Bardzo ważne jest, żeby bohaterka była nieświadoma swego piękna, co zresztą jest tematem wielu przekomarzań między nią a jednym z jej „książąt”, który lubi nazywać ją brzydulą albo płaską dechą, ale tak naprawdę wzdycha do niej dniami i nocami.

utapri1
Nie rozumiem, co takiego pięknego jest w żółtych oczach z zielonymi źrenicami, ale to pewnie dlatego, że nie jestem jednym z bishy w Uta no Prince-sama
(źródło)

Po drugie: musi koniecznie posiadać trzy cechy na „nie-”: niewinność, nieśmiałość i nieporadność. Główna bohaterka musi koniecznie rumienić się i spuszczać wzrok, gdy jakiś mężczyzna znajdzie się zbyt blisko niej. A kiedy usłyszy z ust swego wybranka kiczowate „dla mnie jesteś najważniejsza” albo „nigdy cię nie opuszczę” światło odbijające się w jej oczach musi koniecznie drżeć. Dość często zdarza jej się potykać o własne nogi, po to tylko, by wpaść w ramiona tego jedynego (a przynajmniej jednego z nich…). Nie potrafi nic sama zrobić, wiecznie się zamartwia o zupełnie nieistotne rzeczy i czeka na ratunek. Serio, nawet kiedy coś jej grozi, nie próbuje walczyć, ba, nie próbuje nawet uciekać, tylko stoi i się gapi (ewentualnie trochę pokrzyczy). Ale spokojnie, ktoś ją zawsze uratuje. Bo „książę” musi być przy niej męski, nawet będąc najbardziej zniewieściałym mężczyzną na świecie.

tumblr_inline_nyvwnjasld1tat2xb_500
Drżące oczęta – must have wśród bohaterek haremowych produkcji
(źródło)

Po trzecie: dobrze by było, gdyby była słabowita albo chorowita. Za omdlewanie dostaje dodatkowe punkty, bo przecież mężczyźni chętnie się wykażą, opiekując się taką biedaczką.

Po czwarte: musi być słodka, ale tak aż do bólu zębów. Bardzo ważne jest, żeby była dziewczęca, znaczy ubierała się w śliczne sukienki i sweterki (koniecznie różowe!). Dobrze by było, gdyby lubiła słodkie zwierzątka albo urocze zawieszki do telefonów czy inne gadżety, bo to tylko zwiększa jej atrakcyjność. Może wyglądać albo zachowywać się jak malutka dziewczynka (połączenie to wersja ekstremalna). Stąd w anime zawsze ma niesamowicie dziecinny i piskliwy głosik, przez który zgrzytam zębami za każdym razem, gdy go słyszę.

Ema z Brothers Conflict wie, jak zdobyć serce każdego faceta – wystarczy dziecinna fryzura i różowe ubranie
(źródło)

Po piąte (i ostatnie): musi być dobra do szpiku kości. Nienawidzi gdy komuś dzieje się krzywda, nawet wrogowi, nie zna słowa „egoizm” ani „zdrada” (w ogóle nie jest zbyt bystra), współczuje wszystkim i oczywiście wierzy w to, że każdy jest dobry, nawet jeżeli zabija z zimną krwią (Hakuouki) albo zamyka ją w klatce (Amnesia). W końcu on tylko stara się ją ochronić przed złym światem…

Tamaki i o wiele od niej słodszy mały kitsune w Hiiro no Kakera
(źródło)

Oczywiście nie każdy podany przeze mnie tytuł jest tak straszny. Z czystym sumieniem mogę polecić wam Akatsuki no Yona, w którym bohaterka ewoluuje w kogoś, kto wie, o co walczy i nie boi się ubrudzić sobie przy tym rąk. Niestety póki co anime ma tylko jeden sezon, więc lepiej byłoby śledzić mangę albo liczyć na wydanie drugiej serii. W Hakuouki jest co prawda na odwrót – Chizuru ze zmotywowanej dziewczyny, która jako tako walczy mieczem, zamienia się w Chizuru, która podaje herbatę, ale nie przeszkadza to specjalnie w odbiorze anime.


Chizuru, czyli kobieta-demon, która udaje chłopaka i nosi przy sobie miecz, ale do głowy jej nie przyjdzie, żeby nauczyć się nim posługiwać
(źródło)

Nie wiem, jak was, ale mnie od nadmiaru słodyczy naprawdę mdli, a takie nagromadzenie to już w ogóle wywołuje u mnie cukrzycę. Najgorsze jest to, że promowanie wizerunku w popkulturze sprawia, że Japonki starają się go naśladować, żeby zdobyć faceta, a Japończycy dają się na to nabrać i wierzą, że powyższy ideał naprawdę istnieje, co tylko napędza błędne koło. Poza Azją dość powszechne jest przekonanie, że im Azjatka ma szerszy uśmiech, tym bliżej jest wbicia komuś noża w plecy. Obawiam się, że to niestety prawda. A jak wam się wydaje? Lubicie takie bohaterki? A może tak jak ja wolicie dziewczyny, które biorą sprawy we własne ręce?

Zapisz

Zapisz

Reklamy

2 uwagi do wpisu “OD NADMIARU SŁODYCZY MOŻE ZEMDLIĆ, CZYLI O GŁÓWNEJ BOHATERCE ODWRÓCONEGO HAREMU

  1. B.

    Czekam na więcej wpisów dotyczących anime, z chęcią przeczytam co masz do powiedzenia na temat konkretnych gatunków, ale bardziej szczegółowo, tak jak w przypadku reverse harem.

    Pozdrawiam.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s