KOPCIUSZEK JAKO WSPÓŁCZESNA NASTOLATKA – PRZEGLĄD FILMÓW MŁODZIEŻOWYCH

f
kadr z filmu Cinderella Story

Kopciuszek jest chyba najbardziej znaną ze wszystkich księżniczek Disneya, co zresztą przekłada się na ogromną ilość adaptacji filmowych (i nie tylko!). Jedne opierają się na bajce Disneya (jak np. tegoroczny Kopciuszek), inne starają się wrócić do wersji spisanej przez braci Grimm (np. Into the Woods), a jeszcze inne czerpią ze schematu zwykła dziewczyna wychodzi za księcia i żyją długo i szczęśliwie (Książę i ja albo Bajkowe Boże Narodzenie). Ale o żadnym z tych filmów teraz nie opowiem. Zapoznam was za to z sześcioma wersjami, gdzie rolę Kopciuszka odgrywa współczesna nastolatka, a magię zastępuje technologia.

CINDERELLA STORY (2004)

Sam Montgomery (Hilary Duff) swojego księcia poznała na czacie koledżu, do którego oboje chcieli się dostać. Przez ponad miesiąc utrzymywali wyłącznie kontakt sms-owy i mailowy, wiedząc o sobie jedynie to, że uczą się w tym samym liceum. Do pierwszego spotkania doszło na balu maskowym, na którym Sam dowiedziała się, że jej książę to tak naprawdę – drumroll please! – Austin Ames (Chad Michael Murray), najpopularniejszy chłopak w szkole! Szok był tak wielki, że uciekając, zgubiła telefon (ale taki jeszcze z klapką!).

Pierwszy film o współczesnym Kopciuszku, którego ciepłe przyjęcie i niezłe zyski pozwoliły na utworzenie kolejnych produkcji opartych na tym schemacie. Cinderella Story jest wyważony pod każdym względem poza mocno przerysowaną macochą, ale o tym innym razem. Hilary Duff świetnie spisała się w roli dziewczyny z sąsiedztwa, co pozwoliło milionom dziewczyn wierzyć, że gdzieś tam za siedmioma górami, za siedmioma lasami w San Fernando Valley żyje sobie taka Sam Montgomery.

Całkiem przyjemna pozycja na leniwe, niedzielne popołudnie.

KOPCIUSZEK: ROZTAŃCZONA HISTORIA (2008)

Zgodnie z niepisaną zasadą panującą w Hollywood, według której każdy kolejny film musi przewyższać poprzedni pod jakimś względem, uznano, że romans chłopczycy i najpopularniejszego chłopaka w szkole nie wystarczy już, by spełnić oczekiwania młodych dziewcząt.

Poznajcie więc Mary Santiago (Selena Gomez) – niesamowicie uzdolnioną młodą tancerkę, dla której spełnieniem marzeń jest dostanie się do renomowanej szkoły tańca. Poznajcie też jej obiekt westchnień Joey’ego Parkera (Drew Seeley) – popularnego piosenkarza, który wrócił do rodzinnego miasta, by skończyć liceum. Jak to w amerykańskich liceach bywa, ma miejsce niesamowicie wystawny bal, podczas którego Mary i Joey mają okazję razem zatańczyć. Niestety wraz z wybiciem północy Mary ucieka, gubiąc przy okazji odtwarzacz mp3. Chyba nie muszę opisywać co dalej, prawda?

Pomijając wątek taneczny, mamy jeszcze jedną istotną zmianę względem oryginału – macocha tak naprawdę nie jest macochą, tylko piosenkarką, dla której mama Mary niegdyś tańczyła.

Choć Selena Gomez nie należy do najbardziej ekspresywnych aktorek i oscyluje gdzieś w okolicach Kristen Stewart, to w tym filmie wyjątkowo pokazała kilka min. Może podłapała co nieco od Jessiki Parker Kennedy i Drew Seeleya, z którymi nagrywała większość scen?

Film fajny, polecam się zapoznać. Szczególnie ze sceną tańca na balu, bo wyszła naprawdę ładnie.

WSPÓŁCZESNA HISTORIA KOPCIUSZKA (2010)

Film nakręcony na fali popularności Sterlinga Knighta (Słoneczna Sonny, Randka z Gwiazdą). W roli Kopciuszka zadebiutowała Ashlee Hewitt, znana bardziej z występów w Nashville Star (takiego regionalnego Idola w wersji country). Głos ma dziewczyna ładny, ale aktorka z niej mierna, co doskonale widać – jedyne sceny, w których zachowywała się w miarę naturalnie, to te kiedy trzymała gitarę w ręce. Współczesna historia Kopciuszka miała bardzo mały budżet (ok. 250 000 $), z czego i tak większość poszła chyba na gaże aktorów, bo każdy aspekt filmu po prostu kuleje, od oświetlenia przez jakość obrazu aż po montaż. Widać twórcy liczyli na fanki Sterlinga i sporą popularność filmów opartych na bajkach.

A o czym jest sam film? Po tragicznej śmierci rodziców Elle zostaje przygarnięta przez wujka – właściciela niewielkiej wytwórni płytowej. W studiu nagraniowym piosenkarz Ty Parker przez pomyłkę bierze Elle za brytyjską gwiazdkę Kandi Kane. Spędzają razem uroczy wieczór, ale dziewczyna ucieka wraz z wybiciem północy. Ty’owi zostaje jedynie piosenka, którą Elle niechcący nagrała na piosence grupy Sensation – trzech wrednych dziewczyn, zastępujących macochę i złe siostry.

Zamiast tracić czas na ten film, lepiej odświeżyć sobie któryś z poprzednich.

KOPCIUSZEK. W RYTMIE MIŁOŚCI (2011)

Najbardziej przesadzony film w całym zestawieniu. Fabuła niemal identyczna, jak w Kopciuszku: Roztańczonej historii, tyle że zamiast tańca mamy śpiew, a pewne pomysły są po prostu niedorzeczne.

Zacznijmy może od krótkiego opisu. Katie (Lucy Hale) marzy o karierze piosenkarki, niestety jest zbyt zajęta niańczeniem macochy (a zarazem dyrektorki szkoły) i wrednego rodzeństwa. Gdy do jej szkoły przenosi się syn słynnego producenta muzycznego Luke (Freddie Stroma), który ma być odpowiedzialny za zorganizowanie konkursu talentów, Katie postanawia wykorzystać szansę. Niestety gdy macocha dowiaduje się, że ojciec Luke’a chętnie wypromuje pasierbicę, wmawia mu, że głos na płycie należy do jej córki Beverly. Katie zostaje zmuszona do podkładania głosu siostrze.

Za scenariusz odpowiedzialni byli Erik Patterson i Jessica Scott. Nie powinno was dziwić, że ta sama dwójka stworzyła wcześniej Kopciuszka: Roztańczoną historię z Seleną Gomez. Z jakiegoś powodu uznano, że nikt nie będzie miał nic przeciwko zerżnięciu całej historii i okraszeniu jej kompletnymi bzdurami, które miały wywołać wrażenie oryginalności. Tym sposobem otrzymujemy bal w tematyce Bollywood, który przypomina raczej potańcówkę, szczególnie że przyjaciółka Katie postanawia wyzwać dyrektorkę na pojedynek taneczny, zdejmując zasłaniającą twarz chustę (paradoksalnie jedyną rzecz gwarantującą jej anonimowość) albo podkładanie głosu siostrze (no bo myśleli, że jak długo będą w stanie to ciągnąć?).

O filmie lepiej zapomnieć. Polecam obejrzeć tylko poniższy fragment, w którym macocha każe Katie udowodnić, że potrafi śpiewać.

WYŚPIEWAĆ MARZENIA (2012)

Scenarzyści uznali, że zwykły film muzyczny już nie wystarczy, więc trzeba zamienić go na musical. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że piosenki śpiewane niby na żywo są wzbogacane o autotune, co brzmi tak sztucznie, że aż śmiesznie. No i znów mamy konkurs. Trzeba przyznać, że bajkowy książę przynajmniej kazał swoim sługom pofatygować się do każdej panny w królestwie, we współczesnych wersjach książęta czekają aż panny przyjdą do nich. Choć w tym wypadku mamy zamienienie ról – Cinderella to teraz Cinderfella, którego dręczą ojczym i dwaj bracia, a matkę chrzestną zastąpił, no może nie ojciec chrzestny, ale gość pracujący w wytwórni płytowej.

Charlie Prince (Max Schneider) jest młodym muzykiem, który zatrudnia się w wytwórni Majesty Records jako woźny. Za zarobione tam pieniądze zamierza odkupić należący niegdyś do jego mamy fortepian, który ojczym sprzedał po jej śmierci. W międzyczasie Charlie zaprzyjaźnia się z młodą piosenkarką Kadee Worth (Keke Palmer), która zaprasza go na bal organizowany przez wytwórnię. Tam chłopak ma szansę pokazać, jak świetnym jest muzykiem… i przy okazji zgubić swoje demo. Nasza princess charming oczywiście postanawia go odnaleźć.

Film nie pokazuje w sumie nic nowego, ale ogląda się go całkiem przyjemnie.

AFTER THE BALL (2015)

Kate (Portia Doubleday) właśnie skończyła uczyć się projektowania strojów i zamierza swoją wiedzę wykorzystać w praktyce, pracując w rodzinnym domu mody. Niestety macocha i dwie wredne siostry szybko się jej pozbywają. Matka chrzestna dziewczyny używa więc swoich zdolności charakteryzatorskich i zmienia Kate w… Nate’a – pewnego siebie geja, który bez trudu zostaje zatrudniony jako projektant. A uroczy i trochę nieporadny książę (Marc-André Grondin) jest szefem działu obuwia.

Jak już się domyślacie film serwuje nam mieszankę motywu Kopciuszka i kobiety przebierającej się za mężczyznę (o tym też kiedy indziej). After the Ball podobnie jak Współczesna historia Kopciuszka nie może pochwalić się zbyt dużym budżetem, ale zdecydowanie lepiej go wykorzystuje. No i dla odmiany Kopciuszek nie jest tutaj młodą tancerką i/lub piosenkarką, której marzy się sława. Film zdecydowanie nie jest arcydziełem, ale jeśli nie macie nic innego do oglądania, a potrzebujecie czegoś opartego na bajkowych schematach, o czym szybko zapomnicie, to After the Ball będzie w sam raz.

HISTORIA KOPCIUSZKA: JEŚLI BUCIK PASUJE (2016)

Kolejny film z cyklu o współczesnym Kopciuszku, tym razem z Sofią Carson (Evie z Descendants). Jest kiepsko, cały film został stworzony po to, by Sofia mogła się popisać świetnym głosem, tak naprawdę tylko na nią można tam popatrzeć bez wywracania oczami, no chyba że akurat wygląda jak Hannah Montana. Pomysł z konkursem był w Roztańczonej historii i W rytmie miłości. Udawanie kogoś, kim się nie jest, było we Współczesnej historii Kopciuszka i After the ball. a. Mam wrażenie, że sporo scen zostało usuniętych, przez co powstało trochę luk, za to zostawiono prawdopodobnie najbardziej bezsensowną scenę w historii kinematografii, w której On i Ona na zmianę wykonują dziwne odgłosy mające określić, co zepsuło się w motorze.

Nie wiem jak wy, ale ja doszłam do kilku ciekawych wniosków. Dajcie znać, czy się z nimi zgadzacie.

Po pierwsze: bajki zawsze mają wzięcie. Poważnie. Co roku pojawiają się nowe filmy oparte na schemacie dobrze nam znanym z bajek. Ja tam nie narzekam. No dobra, czasem, ale to wina wniosku drugiego.

Po drugie: twórcy boją się ryzyka. Zamiast tworzyć oryginalne filmy, wolą odgrzewać w nieskończoność stare kotlety, które zbyt często smakują jak stara opona.

Po trzecie: filmy muzyczne są od jakiegoś czasu na topie i nic nie wskazuje na to, by coś się miało zmienić. Przyznam szczerze, że wolę już obejrzeć film, w którym Kopciuszek stawia pierwsze kroki w świecie mody niż po raz kolejny chce zostać gwiazdą.

Po czwarte: Amerykanie mogliby popracować nad kamuflażem. Od kiedy maska, która zasłania wyłącznie okolice oczu, sprawia, że nosząca ją osoba jest niemożliwa do rozpoznania?

O, patrzcie, to Mary! A kimże jest ta zniewalająca niewiasta po prawej?

Zapisz

Zapisz

Reklamy

8 uwag do wpisu “KOPCIUSZEK JAKO WSPÓŁCZESNA NASTOLATKA – PRZEGLĄD FILMÓW MŁODZIEŻOWYCH

  1. Oprócz dwóch ostatnich filmów, które tu wymieniłaś, to widziałam wszystkie. No cóż mam słabość do wszelkiego rodzaju książek oraz filmów, gdzie występuje tego rodzaju wątek, również gdy są to pozycje historyczne.
    Bajki z dzieciństwa zostawiły swoje piętno :)

    Lubię to

    1. Lexi

      O, to ciekawe, że widziałaś „Współczesną historię Kopciuszka” ze Sterlingiem Knightem, a „Wyśpiewać marzenia” już nie, bo ta pierwsza była zdecydowanie mniej reklamowana. Masz jakiegoś faworyta wśród powyższych filmów? A może znasz jakiś inny pasujący do tematu, który mogłabym obejrzeć?
      Doskonale znam to uczucie, też uwielbiam filmy związane z bajkami, szczególnie jeśli troszkę zmieniają schematy.
      Dzięki za komentarz :)

      Lubię to

      1. Hmm… Chyba największy sentyment mam do filmu Cinderella Story, oglądałam go wielokrotnie i pewnie jeszcze kiedyś obejrzę go :) Niestety chyba więcej nie znam tego typu filmów. Choć polecam ci gorąco filmy o Sissi. Jeśli chodzi o książki, to Czerwona królowa oraz Szklany tron są genialne :)
        Pozdrawiam

        Lubię to

        1. Lexi

          To tak jak ja. Pierwszy film często jest najmniej przesadzony. Sissi kojarzę bardziej z bajki, ale, dzięki, na pewno spróbuję :) Podobnie z książkami, już od jakiegoś czasu planuję je przeczytać :)

          Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s