ZMIANA ZMIANĘ POGANIA

Pamiętacie wpis Zainteresowanie popkulturą to wstyd?, przy okazji którego wspomniałam, że wakacje spędziłam na praktykach w firmie IT? Tak się złożyło, że praktyki się skończyły, a ja w firmie zostałam (i po 1,5 miesiąca wciąż jestem zadowolona z decyzji). Październik jednak przyniósł początek nowego (i ostatniego dla mnie!) roku akademickiego, tyle że na studiach niestacjonarnych. Znaczy to mniej więcej tyle, że zapierniczam jak króliczek na bateriach Duracell 7 dni w tygodniu (na szczęście nie 24 godziny na dobę, choć czasem mam wrażenie, że jest inaczej). Studia jak zwykle przyniosły za sobą mnóstwo prezentacji i projektów do zrobienia, a widmo magisterki czai się w każdym kącie. Jakby tego było mało, moja psina jest zawsze spragniona większej ilości pieszczot i spacerów (zwłaszcza że mamy prawdopodobnie ostatnie ładne dni w roku).

Ogólnie rzecz biorąc mój zasób czasu wolnego znacząco się skurczył, przez co wpisy najpewniej będą pojawiały się nieregularnie. Prawdopodobnie będzie trochę więcej recenzji, bo przez większość wolnego czasu mam ochotę tylko odpalić sobie odcinek serialu albo przeczytać kilka rozdziałów książki.

Postaram się jednak nie zaniedbywać bloga, a o każdym braku wpisu na pewno was poinformuję. Gdyby jednak zdarzyło mi się nie wyrobić z wpisem albo zapomnieć o celebrowaniu #SmoczejSoboty, nie gniewajcie się, bo to znaczy tylko tyle, że latam gdzieś z wywieszonym jęzorem albo ślęczę nad referatem o znaczeniu autostrad morskich (tak, morza mają autostrady!).

Taki stan rzeczy utrzyma się najpewniej do czerwca (być może do września, zależy jak będę stała z magisterką). Mam nadzieję, że przez ten czas o mnie nie zapomnicie.

Reklamy

BEZ SERCA – MARISSA MEYER

bez-serca-w-iext49893288Marissa Meyer jest autorką jednego z moich ulubionych cykli: Sagi księżycowej, która w Polsce niestety nie została wydana w całości. Na szczęście Wydawnictwo Papierowy Księżyc postanowiło naprawić ten karygodny błąd – pierwszy tom ma ujrzeć światło dzienne już w listopadzie! Zanim to jednak nastąpi, w nasze łapki trafił autorski prequel Alicji w Krainie Czarów pod tytułem Bez serca.

Uwielbiam retellingi baśni, dlatego tak bardzo do gustu przypadła mi Saga księżycowa, w której towarzyszące nam od dziecka bajkowe postaci umieszczono w Pekinie przyszłości – połączenie niezwykle świeże i – o dziwo! – bardzo udane. W przypadku Bez serca mamy do czynienia z czymś zupełnie innym – prequelem, który skupia się wokół postaci Catherine Pinkerton, lepiej znanej nam jako Królowa Kier. Marissa Meyer wychodzi z bliskiego mi założenia, że złoczyńcy nie rodzą się źli, wręcz przeciwnie – stają się tacy na skutek bolesnych doświadczeń.

Czytaj dalej „BEZ SERCA – MARISSA MEYER”

WONDER WOMAN – PRZEŁOMOWA CZY NIE?

fani-chca-biseksualnej-wonder-woman-w-filmowym-uniwersum-dc_article(źródło)

Choć od premiery Wonder Woman minęło niemal pięć miesięcy, wciąż głośno na jej temat. Zwłaszcza w związku z wypowiedzią Jamesa Camerona, jakoby film nie był przełomowy, a postać superbohaterki stanowiła krok w tył w ukazywaniu kobiet w filmach.

Problem w tym, że z Wonder Woman jest trochę jak z kotem Schrödingera, bo film i jest, i nie jest przełomowy. Punkt widzenia, jak zwykle, zależy od punktu siedzenia, a ja przedstawię wam mój.

Czytaj dalej „WONDER WOMAN – PRZEŁOMOWA CZY NIE?”

MIASTO SCHODÓW – ROBERT JACKSON BENNETT

miasto-schodow-_bn45744Miasto schodów to historia, która wciągnęła mnie już od pierwszych stron (co nie zdarza się często). Jest w niej wszystko to, co najlepsze – fantastyka wymykająca się schematom, wątek detektywistyczny, intrygi polityczne i nietuzinkowe echo romansu.

Bułyków to miasto stworzone dzięki połączonym siłom Bóstw – niegdyś olśniewająco piękne, niezwykle potężne i okropnie rządne władzy. Sajpur jest z kolei wysepką, która przez wiele lat była okupowana przez Bułyków i resztę kontynentu. Wystarczył jeden człowiek i jedna broń zdolna niszczyć Bóstwa, by losy się odwróciły. Teraz to Sajpurzy rozdają karty – pod pozorem utrzymania pokoju przejęli władzę w Bułykowie, zarekwirowali pozostawione przez Bóstwa cuda i zakazali wyznawania religii. Ten stan trwa nieprzerwanie od niemal osiemdziesięciu lat, ale mieszkańcy Bułykowa nie zapomnieli o swojej świetności. Gdy sajpurski historyk zostaje brutalnie zamordowany, do akcji wkracza Shara Komayd – najlepszy agent sajpurskiego wywiadu – wraz ze swoim sekretarzem Sigrudem. Szybko okazuje się, że doktor Efrem Pangyui odkrył coś, czego nie powinien, a Bułyków nie jest tak bezbronny, jak się wszystkim wydawało.

Czytaj dalej „MIASTO SCHODÓW – ROBERT JACKSON BENNETT”

ŻADNE ZWIERZĘ NIE UCIERPIAŁO PODCZAS PRODUKCJI FILMU – prawda czy totalna bzdura?

Jeśli chcesz poznać człowieka, dowiedz się, jak traktuje swoich podwładnych, a nie równych sobie.

Syriusz Black w „Harry Potter i Czara Ognia” J.K. Rowling

Uwielbiam zwierzęta. Mogłabym godzinami podziwiać je na żywo albo przeglądać zabawne filmiki w internecie. Ale od pewnego czasu nienawidzę, gdy zwierzęta pojawiają się w filmie albo serialu.

Czytaj dalej „ŻADNE ZWIERZĘ NIE UCIERPIAŁO PODCZAS PRODUKCJI FILMU – prawda czy totalna bzdura?”

RECENZJA THE DEFENDERS

defenders-featured-image
(źródło)

O The Defenders było głośno właściwie od momentu zapowiedzi jego powstania. Z jednej strony atmosferę podgrzewały dobre Daredevil i Jessica Jones, z drugiej – wpadki pokroju Luke’a Cage’a i Iron Fista działały na jego niekorzyść. Pierwsze recenzje w dużej mierze były dość negatywne, dlatego niezbyt spieszyło mi się do sięgnięcia po ten zaledwie ośmioodcinkowy serial. Ale wiecie co? Bawiłam się nieźle.

Czytaj dalej „RECENZJA THE DEFENDERS”

NIE TYLKO CYCKI I SMOKI, czyli Gra o tron – recenzja sezonów 1-7

(źródło)

Do Gry o tron podchodziłam jak pies do jeża. Już w dniu premiery serial stał się niezaprzeczalnym hitem, trudnym do porównania z jakąkolwiek inną kręconą ówcześnie produkcją – zarówno pod względem rozmachu realizacji, rotacji bohaterów, jak i wywoływanych emocji. Co więcej, porządny serial fantasy z trzema smokami wydawał się wręcz stworzony dla mnie. Pierwszemu odcinkowi dałam szansę aż dwa razy i aż dwa razy nie byłam w stanie sięgnąć po kolejny. Nagość, seks i dosadna przemoc, które wręcz wylewały się z ekranu, skutecznie odstraszyły moją osiemnastoletnią wówczas osobę. Zapytacie pewnie „co się zmieniło?”. Ano, oblicze telewizji. Ogromny sukces Gry o tron zachęcił HBO (i pozostałe stacje) do tworzenia seriali według podobnego schematu – z obowiązkową nagością i przemocą. Tym samym stopniowo uodporniłam się na świecenie golizną i toczące się głowy.

Wszędobylskie rozmowy, spoilery i fanowskie teorie zasypujące internet sprawiały, że nie sposób było przejść obok serialu obojętnie, zwłaszcza że zaczął on nieuchronnie zbliżać się do końca. Dałam mu więc szansę trzeci raz i wreszcie zrozumiałam, skąd te zachwyty (do czasu spadku jakości, który prędzej czy później musiał nastąpić…).

Czytaj dalej „NIE TYLKO CYCKI I SMOKI, czyli Gra o tron – recenzja sezonów 1-7”